co można zobaczyć w Las Vegas

-Czy myślisz, że ja też kiedyś będę tak hasać w wodzie?
-Jak chcesz możesz nawet w tej chwili – odparł Pan X.
-Czy to znaczy, że jeszcze nie przeżywam drugiej młodości? – dopytywałam Pana X.
-To znaczy, że wszystko przed tobą – skwitował.

Leżeliśmy na leżakach przy hotelowym basenie w Las Vegas. Z nieba lał się żar, z głośników ryczała muzyka, wysoko nad głową śmigał rollercoaster z krzyczącymi ze strachu ludźmi a w wodzie w rytm umpa umpa pląsała sobie para, która szalone, studenckie czasy miała dawno za sobą. Trudno powiedzieć w jakim wieku był pan w szarej czapce z daszkiem. Jeszcze trudniej określić wiek kobiety w czerwonej czapce z daszkiem, z blond włosami ściągniętymi w kitkę ponieważ dziś – jak wiadomo – kobiety mogą robić ze sobą cuda. Jedno było pewne, żadne z nich nie miało 20, 30 czy 40 lat. Na moje oko byli po 50-tce. Para, którą obserwowałam z zaciekawieniem przywodziła mi na myśl Kalifornię i gdybym miała zgadywać skąd się tu wzięli, to powiedziałabym, że właśnie stamtąd. Kobieta uskuteczniała tańce i skoki w wodzie po pas a jej towarzysz, bez specjalnego wyczucia rytmu próbował dość nieporadnie robić to samo. Wyglądali zabawne. Ale to nie miało znaczenia. Najważniejsze, że dobrze się bawili.

ja wygląda Las Vegas
W środku tej coli gigant znajduje się winda, którą można pojechać na wyższe kondygnacje budynku obok.

 

co_mozna_zobaczyc_w_las_vgas
Las Vegas nocą. Wieża Eiffla, która jest repliką tej z Paryża, jest wyposażona w windę i można nią wjechać taras widokowy znajdujący się na samej górze.

Las Vegas zwane miastem grzechu,

z walającymi się na chodnikach ulotkami z dziewczynami z gołym biustem, które „mogą być twoje już za 69 dolarów” wywołuje u ludzi różne stany. Vegas dostarczające nieustannych bodźców w postaci migoczących reklam, neonów i laserów w każdym możliwym kolorze, z niezliczoną ilością kasyn i jeszcze trudniejszą do ogarnięcia liczbą automatów do gier, stołów do pokera, black jacka, ruletki, z kobietami w skąpych, rewiowych strojach, z muzyką płynącą zewsząd, z drinkami, które można pić na ulicy sprawia, że niektórym myślenie przestawia się na inne tory. Czasem trudno mi było zgadnąć czy zamroczenie u mijanych na ulicy ludzi wynikało z nadmiaru bodźców, czy ze zbyt dużej ilości wlanego w organizm alkoholu. Ale gdy widywałam gości łapczywie obejmujących dziewczyny z piórami na głowie, w błyszczących, ledwo co zakrywających kostiumach, które pozowały do wspólnych zdjęć w zamian za napiwek, nie miałam wątpliwości, że ci koledzy znajdowali się aktualnie w krainie, w której rządziły białe myszki.

co_mozna_zobaczyc_w_las_vgas
Rzeźba stojąca w parku przy hotelu New York New York. Kolory zmieniają się co kilka chwil.

Las Vegas to królestwo kasyn

i w kasynach życie toczy się w zasadzie całą dobę. Nie ma znaczenia czy jest wieczór, noc czy południe. W kasynach, które – tu trzeba uściślić – są we wszystkich hotelach, nie ma okien ani jasnego światła. Jest półmrok, ultrafiolet i papierosy. Tak, tak. W USA obowiązuje dość restrykcyjna polityka dotycząca palenia papierosów, lecz nie w Las Vegas. W kasynach można palić bez ograniczeń, nawet w trakcie gry. Popielniczki stoją przy automatach. Nie lubisz palenia, ale chcesz Vegas zobaczyć, więc myślisz sobie : wcale nie muszę chodzić do kasyn. Nic z tego. Hotele zbudowane są najczęściej tak, że musisz przejść przez kasyno. Chodzi o to byś wyciągnął z kieszeni te swoje dolary, wymienił na żetony i przepuścił je w automatach.

co_mozna_zobaczyc_w_las_vgas

Kasyno to duże słowo. Kiedyś kojarzyło mi się z Bondem, wieczorowym strojem i wytrawnym martini. Kasyna w Las Vegas to sale a raczej hale wielkości hipermarketu, w których urzędują ludzie w krótkich spodenkach, klapkach japonkach lub innych mało wyszukanych strojach.
-Wyobrażasz sobie, że twoja babcia zasuwa tu na automacie? – mówię do Pana X kiedy idziemy przez kasyno mijając sporo osób w zaawansowanym wieku, które czasem mają aparaty słuchowe, czasem nawet rurki przy nosach a czasem poruszają się na wózkach.
-Nie wyobrażam sobie – odpowiada.

co_mozna_zobaczyc_w_las_vgas

Las Vegas Strip

Kiedy pierwszy raz przylecisz do miasta grzechu i będziesz jechać taksówką bądź wypożyczonym samochodem odcinkiem miasta zwanym Las Vegas Strip, mijając po drodze luksusowe hotele takie jak Bellagio, Caesars Palace czy Venetian, być może pomyślisz :  ciekawe jak tam jest? Śmiało, wchodź do środka, wcale nie będziesz czuć się jak intruz. To Vegas. Nawet jeśli Cię nie stać na nocleg za kilkaset dolarów, możesz spokojnie sobie pozwiedzać. Nikt Cię nie zatrzyma, nikt nie wyprosi. Parter każdego hotelu to kasyno wielkości hipermarketu razem ze sklepami i barami. Możesz zagrać, możesz wychylić kieliszeczek, możesz też zrobić jedynie zdjęcia na pamiątkę lub kupić kubek czy brelok za kilka dolarów.

co_mozna_zobaczyc_w_las_vgas
Bellagio, jeden z najsłynniejszych hoteli w Las Vegas. Przed hotelem znajduje się wielka fontanna, która uruchamia się w odstępach czasu i rozpoczyna się wodne show zsynchronizowane z muzyką.

Przed jednym muszę Cię przestrzec. Uważaj na promocje. Czytaj uważnie i pamiętaj o tym, co zaraz napiszę. Otóż na pewno zdarzy się, że zobaczysz jakąś ofertę pt. „Tylko 103 dolary za nocleg w Caesars Palace”. Pomyślisz sobie : „A co tam, wezmę dwie noce. Dwie stówy mogę wydać”. Miej na uwadze jednak : to dopiero początek. Do tego musisz doliczyć podatek, wyjdzie jakieś 20 dolarów (za dobę) oraz resort fee. Resort fee czyli opłata z sufitu za wszystkie bajery w hotelu (to nie jest opłata klimatyczna), to w Las Vegas co najmniej 30 dolarów (najwyższa jest w hotelu Venetian i wynosi aż 65 dolarów za dzień). Gdy do tego doliczysz 12 dolców za parking (jeśli wypożyczyłeś samochód) to z noclegu za 103 dolary zrobi się nocleg za 173. A to już boli, prawda? Zwłaszcza, że resort fee często doliczają dopiero, gdy wymeldowujesz się z hotelu. Ha! ha! Ty sobie opłacasz nocleg przez internet, cieszysz się, że wszystko załatwione a na koniec taka super niespodzianka. Znajdź więc spanie za 35 dolarów, doliczą Ci 30 resort fee, do tego podatek, być może parking, to w 90 się zamkniesz. Przecież i tak w pokoju będziesz tylko spać a urzędować przy Las Vegas Strip.

co_mozna_zobaczyc_w_las_vgas
Cesars Palace, pamiętaj resort fee za jeden dzień wynosi prawie 40 dolarów.

Las Vegas Strip to ciągnąca się prawie na 7 km ulica, przy której znajdują się największe hotele, bary, sklepy i restauracje. Hotele są gigantyczne, monstrualne wręcz, nocą odpowiednio podświetlone. Strip tętni życiem głównie wieczorem, choć popołudniami również spaceruje tu mnóstwo ludzi. Ale gdy świeci słońce miasto wygląda zupełnie inaczej niż przy księżycu. To trochę jak z kobietą, która za dnia jest całkiem całkiem, lecz nocą zamienia się w wampa za sprawą fryzury i makijażu. Pomyślisz sobie : Boże, jak ja mam iść te siedem kilosów a potem wrócić kolejne siedem, skoro nawet do pobliskiego sklepu jadę samochodem? Spokojnie, wzdłuż Las Vegas Strip kursuje autobus. Kupujesz bilet za osiem dolarów i on jest ważny całą dobę, możesz wsiadać i wysiadać do woli przez 24 godziny. Jeśli szkoda Ci ośmiu, to wydaj sześć, ale bilet jest ważny tylko przez dwie godziny. Jeśli i tak uważasz, że dużo, to musisz zasuwać na piechotę.

Show z wykorzystanie fontann zsynchronizowanych z muzyką przed hotelem Bellagio (pokaz jest darmowy).

Aha i jeśli się boisz, że coś w Ciebie wjedzie, jakiś szaleniec rozpędzonym samochodem, to chcę Ci napisać, że Las Vegas wyciągnęło lekcje z różnych incydentów na świecie i tam, gdzie jest najwięcej ludzi, chodnik od ulicy oddzielają albo betonowe bloki albo ciąg specjalnych słupów. Ty pójdziesz dalej i powiesz : A strzelanina? Przecież jakiś gość zastrzelił tu 58 osób w 2017. To odpowiem : Tego, że nikt nie wyciągnie broni, to ja Ci nie mogę zagwarantować.

Hotel Excalibur, jeden z najbardziej charakterystycznych w Las Vegas.

Statua Wolności, która odbiła się czkawką

Jednym z najbardziej charakterystycznych hoteli w Las Vegas jest New York New York. Hotel wyróżnia się tym, że jego bryła składa się z wieżowców przypominających kształtem te znane z Manhattanu a ponadto tuż przed kompleksem stoi pokaźnych rozmiarów Statua Wolności a także Most Brookliński. W 2010 roku amerykańska poczta wypuściła na rynek znaczek, na którym znajdowała się Statua Wolności a dokładnie twarz posągu w koronie. Sęk w tym, że zamiast nowojorskiej statuy na obrazku umieszczono statuę z Las Vegas, tę stojąca przed hotelem New York New York. Sprawa trafiła na łamy chyba wszystkich amerykańskich gazet i portali a z pomyłki poczty nabijał się każdy komik. Ale nie skończyło się tylko na żartach. Autor rzeźby stojącej przed hotelem w Las Vegas pozwał do sądu pocztę, która czerpała korzyści ze sprzedaży znaczka. Przepychanki trwały kilka lat i ostatecznie latem 2018 roku sąd uznał, że poczta ma wypłacić rzeźbiarzowi dokładnie tyle, ile sobie zażyczył, czyli 3,5 miliona dolarów.

Hotel New York New York, bryła w kształcie wieżowców Manhattanu.

Las Vegas słynie z bufetów i możesz się w nich naprawdę najeść

Bufety to restauracje na wzór „all you can eat”. Płacisz za wstęp i możesz tam siedzieć ile chcesz i jeść ile chcesz (oczywiście w pewnych ramach czasowych). Jeśli wbijesz w Google hasło pt. „the best buffets in Las Vegas”, to wyskoczą Ci różne zestawienia i rankingi. Pan X i ja postanowiliśmy sprawdzić jak to działa, co można zjeść i czy warto. Wybraliśmy się na kolację do bufetu w hotelu Bellagio. Takich chętnych jak my było oczywiście dużo więcej, więc najpierw staliśmy ze 40 minut w kolejce, zanim mogliśmy wejść do sali z jedzeniem (przechodząc rzecz jasna przez kasyno). Płacąc po 39 dolarów od osoby (plus podatek, w weekend jest drożej) usłyszeliśmy od kasjerki :

-Czy chcesz dodać napiwek?
Halo! Za co? To samoobsługa. Nie, nie chcę!

W każdym razie, w końcu nadeszła nasza kolej i człowiek z obsługi zaprowadził nas do wyznaczonego stolika. Sala była wielka i przypominała mi trochę restaurację z wakacji z pakietem all-incllusive. Tutaj jedzenia było jednak dużo więcej.

Czy było warto? Tak. Wybór był ogromny : owoce morza, makarony z sosami, mięsa, ryby, sałatki, hamburgery, pizza, sery, sushi, mnóstwo warzyw i surowych i na parze, zupy, owoce, no i oczywiście desery. Ciasta, ciasteczka, lody, musy i inne bajery. Były nawet makaroniki, które uwielbiam. To co mi się nie podobało, to zachowanie niektórych ludzi. Pamiętasz być może reklamę gumy do żucia sprzed lat? W reklamie leciało mniej więcej tak : jedzenie to rokosz. A rozkosz jak wiadomo może robić z mózgu wodę, co skutkuje na przykład ładowaniem na ten sam talerz nóg kraba i ciasta czekoladowego. Pogoń za rozkoszą sprawia, że ktoś walnie Cię łokciem albo sprzątnie Ci sprzed nosa ostatni kawałek sushi (przed pojawieniem się nowej dostawy), po który Ty niemal sięgasz.

Kiedy więc osoba przede mną zabrała z tacy ostatni makaronik a ja zapytałam grzecznie pani, która kręciła się przy sekcji ze słodkościami czy będą jeszcze makaroniki, to nie spodziewałam się, że mi odpowie ze złością : Nie, nie będzie! Zachowała się tak, jakbym jej powiedziała : hej, daj mi swoją kartę kredytową a ja sobie coś kupię. Najwyraźniej pod koniec dnia miała już dość ludzi rzucających się na słodycze. Pomyślisz sobie : ach ci Amerykanie, co za dzicz. Amerykanie nie są święci, ale wpychanie się, trącanie, sprzątnięcie komuś czegoś sprzed nosa zupełnie nie leży w ich naturze. Tego typu zachowania to głównie popisy zagranicznych gości, których jest w Vegas mnóstwo.

Fremont Street w Las Vegas

Kiedy Pan X i ja wybraliśmy się do Las Vegas po raz pierwszy w 2011 roku nie odwiedziliśmy Fremont Street. Ale wówczas nie było przy Fremont tych wszystkich bajerów, które są dziś. Fremont to ulica, przy której znajdowały się zawsze najsłynniejsze kasyna Las Vegas. Wraz z rozwojem Las Vegas Strip, przy którym postawiono hotele giganty, replikę wieży Eiffla, Statuy Wolności czy egipskiego Sfinksa życie zaczęło kwitnąć  w tej właśnie części. Ale w 2014 roku o Fremont zrobiło się znowu głośno. Pojawiła się tam bowiem atrakcja w postaci zjazdu linowego. Polega to na tym, że chętni przypinani są albo w pozycji pionowej lub horyzontalnej (lecz głową do dołu) i „lecą sobie” kilkadziesiąt metrów nad ziemią na odcinku kilkuset metrów. Odbywa się to nad ulicą Fremont, a dokładnie nad fragmentem z kasynami, barami i restauracjami.

Dodatkową atrakcją jest zadaszenie w półkolistej formie, które jest jednym, wielkim wyświetlaczem. Na nim odbywa się co jakiś czas trwające kilka minut świetlno-muzyczne show. Nie „latałam” nad Fremont, nie zarezerwowałam sobie odpowiednio wcześnie biletu. Ale jeśli jeszcze odwiedzę Las Vegas, to myślę, że to zrobię (na koniec tekstu będzie film przedstawiający świetlne show oraz zjazdy linowe).

 

Śluby w Las Vegas

Kiedy podczas pobytu w Sin City opublikowałam na Facebooku kilka zdjęć zrobionych w mieście nocą, jedna z dziewczyn napisała :

„A ja miałam ślub w Vegas, taki na spontanie, z wypożyczonym świadkiem ale na trzeźwo, polecam, jak coś”. I okrasiła komentarz wieloma uśmiechniętymi buźkami. Odpisałam i dziewczyna podała kolejne szczegóły :

„Można też wziąć ślub w takim okienku jak McDrive, podjechać samochodem i udzielają ślubu. Mają koszulki z narysowanym garniturem albo sukienką. I jest tam taki dyżurny świadek, nasz miał na imię Riccardo. Pytają : macie świadka? Jak nie, to przychodzi taki Riccardo i siedzi w ławce. Wszystko nagrywane kamerką , full legal” – dopisała, dodając :

„Oczywiście trzeba pójść jednak przed tym do urzędu i podpisać oświadczenie, że jest się wolnym, wszystkie dane podać itd, także te na filmach pijane pary, co ślub biorą to trochę mit” – wyjaśniła. 

Każdego roku w Las Vegas odbywa się około 115 tysięcy ślubów, ale ja mówiąc szczerze widziałam może tym razem ze dwie pary w ślubnych strojach. Kiedy byliśmy po raz pierwszy w mieście, to nie zauważyłam nawet tych słynnych wedding chapels. Teraz już wiem dlaczego. Znajdują się one w tej starej części, na odcinku prowadzącym w kierunku wspomnianej Fremont Street. Są też w niektórych hotelach, jednak same kaplice z neonami informującymi o tym, że tu można wziąć ślub zlokalizowane są właśnie w tej części, już z dala od Las Vegas Strip.

Z informacji na szyldzie wynika, że w tej kaplicy ożenił się wokalista zespołu Bon Jovi.

 

Czy do Las Vegas można pojechać z dziećmi?

I tak i nie. Po pierwsze ludzi z dziećmi jest tu masa. Więc jeśli masz taki plan, to realizuj go śmiało, nie będziesz jak ktoś, kto urwał się z choinki. Znajdziesz hotele, które mają atrakcje dla dzieci, baseny ze ślizgawkami. Musisz jednak pamiętać, że wyjazd do Vegas z dziećmi wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Osoby do 21 roku życia nie mogą wchodzić do kasyn, więc z dziećmi tam nie pójdziesz. ALE tak jak pisałam na początku, wchodząc do hotelu musisz przejść przez kasyno i Twoje dzieci też będą z Tobą przecież szły. Zobaczycie więc te wszystkie automaty, stoły i inne szafy służące do gier. Jeśli zechcesz zagrać, to współmałżonek zostaje z dziećmi w pokoju a Ty idziesz grać i odwrotnie. Jeśli przyjedziesz do Vegas z dziećmi, nie pójdziesz z mężem na wieczorne show. W Vegas jest mnóstwo występów, pokazów, spektakli dla dorosłych (wszystko płatne oczywiście). Jeśli chcesz korzystać z tego typu atrakcji to bez osoby, która zaopiekuje się w tym czasie dziećmi tego nie zrobisz.

Dekoracje giganty z hotelu Bellagio. Zwróć uwagę na schody w tle. Dzięki temu wiesz jaki jest rozmiar tych naczyń. Taką atrakcję można spokojnie zaliczyć z dzieckiem.

 

Pan i X i ja byliśmy tym razem w Vegas z naszym 5-letnim synem. Ale dla nas to był drugi raz i za pierwszym zaliczyliśmy te wszystkie atrakcje, z których korzysta się przyjeżdżając bez dziecka. Poza tym, teraz Vegas było tylko przystankiem. Tak naprawdę to był punkt, z którego ruszaliśmy dalej. Stąd pojechaliśmy żeby zobaczyć Zaporę Hoovera  a potem rozpoczęła się nasza podróż, podczas której odwiedzaliśmy Bryce Canyon, Antelope Canyon, Horseshoe Band, Monument Valley, Arches Park i Capitol Reef. Ale o tym będę pisała w kolejnych postach.

To są również dekoracje w hotelu Bellagio. I również są ogromne.

 

Na koniec mam jeszcze film. Możesz na nim zobaczyć jak wygląda świetlne show przy Fremont Street oraz zjazd linowy.

ps. Jedziesz do Vegas, chcesz grać ale nie wiesz jak? W ogóle się tym nie przejmuj. Jeśli podejdziesz do kogoś z obsługi i zwierzysz się ze swojego problemu, z ochotą się Tobą zaopiekuje. Pokaże Ci, wyjaśni a nawet zacznie przynosić darmowe drinki. Tak jak napisałam wyżej, chodzi o to, byś nie dusił w kieszeni tych swoich dolarów 😉  

Po szalonym Vegas wybraliśmy się do Bryce Canyon. Po drodze zdarzyło się coś, czego nie przewidzieliśmy. Dron, który miał zrobić zdjęcia z powietrza nie wrócił. Przeczytaj ten tekst, jeśli masz ochotę :

 

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.