zwiedzanie Statuy Wolności

Dziś opiszę Ci dokładnie jak wygląda zwiedzanie jednego z największych symboli Nowego Jorku. I nie mam tu na myśli wycieczki polegającej na tym, że wsiądziesz na statek i popłyniesz sobie na Liberty Island, czyli wyspę, na której znajduje się słynny posąg i sobie pochodzisz dookoła Statuy Wolności. Mam tu na myśli bardzo konkretną, rzekłabym morderczą wyprawę, której celem jest dotarcie na sam szczyt, czyli do korony. Po co się tam idzie? Dla przygody i widoku. W koronie Statuy Wolności znajdują się bowiem małe okienka. Co widać? Napiszę Ci poniżej. 

Zacznijmy od tego, że aby dostać się na wyspę, na której stoi Statua Wolności płynie się promem, który odbija od brzegu przy Battery Park niedaleko One World Trade Center (jest też inna możliwość, od strony New Jersey). Trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ bez stania w kolejce tej operacji przejść się nie da, nie wspominając o kontroli bezpieczeństwa podobnej jak na lotniskach.

 

Prom płynie kilka minut, można zrobić trochę zdjęć

Większość ludzi docierających na wyspę nie ma biletów upoważniających do zwiedzania Statuy Wolności w środku (mam na myśli koronę). Ilość osób mogących jednocześnie maszerować na szczyt jest bowiem ograniczona do kilkunastu i bilety trzeba rezerwować z wielotygodniowym wyprzedzeniem. Należy to po prostu zaplanować. Kupno takiego biletu od ręki jest niemożliwe.

zwiedzanie Statuy Wolności

Kiedy Pan X i ja dotarliśmy na Liberty Island, dostaliśmy papierowe opaski na nadgarstki, które upoważniały nas do przejścia przez kolejną bramkę prowadzącą do szafek ze schowkami, które są płatne (2 dolary za 2 godziny). Tam zostawia się wszystko. Można mieć jedynie aparat fotograficzny. Żadnych torebek, plecaków, wody, jedzenia, NIC. Potem przechodzi się kolejną kontrolę bezpieczeństwa i w końcu jesteśmy przed wejściem do wnętrza Statuy Wolności. Nie można oczywiście iść natychmiast. Wchodzi się grupami.

Na szczyt prowadzi 377 stopni

Trzeba pamiętać, że nie ma ani windy ani toalety. Sprawy związane z fizjologią należy więc załatwić przed wspinaczką. Pierwsza część drogi jest do przeżycia. Normalne schody. Po pokonaniu kilkudziesięciu stopni wychodzi się na taras widokowy umieszczony w cokole Statuy Wolności. Można chodzić dookoła i patrzeć na wszystkie strony. Z jednej widać Manhattan, z drugiej New Jersey. Wszyscy fotografują.

Prawdziwa droga (w kierunku korony) zaczyna się jednak po tym przystanku. Tym razem na górę prowadzą kręte, wąskie, metalowe, spiralne schody. Osoba słusznej postury nie ma szans na swobodną wspinaczkę. Musi iść bokiem. Osoba ze sporą nadwagą zapewne by utknęła (sądzę, że w ogóle nie zostałaby wpuszczona, ponieważ na stronie internetowej National Park Service znajduje się informacja, że wycieczkowicze muszą mieć dobrą kondycję fizyczną). Szerokość schodów to jakieś pół metra…

zwiedzanie Statuy Wolności
schody prowadzące na szczyt

Jest duszno, momentami ciemno i bardzo niewygodnie

Nie będę ukrywała, że miałam dość i przeklinałam chwilę, w której wymyśliłam sobie, że wejdę na koronę. Wysiłek jest bowiem ogromny. Człowiek złorzeczy pod nosem ale liczy, że jak już w końcu dotrze na górę, to spotka go nagroda w postaci wspaniałego widoku. Nic z tych rzeczy.

zwiedzanie Statuy Wolności
widok jaki ukazuje się przed pokonaniem ostatnich stopni

Docierając na szczyt najpierw widzimy pana siedzącego na krzesełku (pracownik obsługi), który upewnia nas, że to naprawdę koniec męki. Potem widzimy niewiele. Wnętrze korony Statuy Wolności (część przeznaczona dla turystów) jest tak małe, że swobodnie mogą tam stać jakieś 3 osoby. Mężczyzna słusznego wzrostu nie ma szans by się wyprostować. Jak już w końcu uda się stanąć przy małym okienku to … nie ma na co patrzeć. Głównie widać wodę (rzekę Hudson). Należy zapomnieć o wieżowcach Manhattanu. Nie widać. Nie ta strona.

zwiedzanie Statuy Wolności
to jest to, co widać z okna w koronie Statuy Wolności

Gdybym miała komukolwiek polecić tę wyprawę powiedziałabym tak :

Jeśli chcesz się zmęczyć, spocić, bo lubisz sobie odhaczyć w notesie, że byłeś gdzieś, gdzie nie jest tak łatwo się dostać, to idź. Natomiast jeśli chcesz po prostu zobaczyć Statuę Wolności z bliska, zrobić ładne zdjęcia i pospacerować dookoła, wpaść do sklepiku i wybrać pamiątki, czy wypić kawę albo zjeść lunch wystarczy, że kupisz bilet uprawniający do wjazdu na wyspę (bez czekania kilku tygodni).

Wyprawę na Liberty Island polecam szczerze. Natomiast wycieczka do korony jest dla ludzi o naprawdę dobrej kondycji fizycznej. Jeśli masz problemy z sercem, cierpisz na klaustrofobię, lęk wysokości lub miewasz zawroty głowy, to nie jest to atrakcja dla Ciebie. Możesz natomiast śmiało kupić sobie bilet uprawniający do rejsu promem na wyspę i pospacerować dookoła statuy. To też świetna sprawa.

I pamiętaj, niezależnie od tego, którą z opcji wybierzesz, zrób wcześniej rezerwację przez internet.  Dodam jeszcze, że bilet, dzięki któremu dostaniesz się na Liberty Island oraz wejdziesz do korony kosztuje 21,5 dolara (bez podatku). Opcja bez korony jest dwa dolary tańsza. Ten sam bilet (niezależnie czy to wersja z koroną czy bez) upoważnia Cię też do wejścia na kolejny prom, którym możesz popłynąć na Ellis Island i tam zwiedzić centrum, do którego  na przełomie XIX i XX wieku trafiali imigranci przybywający do Nowego Jorku z Europy.

*****

Być może Twoim znajomym przydadzą się te informacje, dlatego proszę udostępnij ten post na Facebooku. A jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się na Ameryka i ja zapisz się na newsletter, formularz znajduje się poniżej. I napisz oczywiście co sądzisz o takiej wycieczce. Moi czytelnicy uwielbiają komentować na Facebooku, możesz więc dać mi znać co o tym myślisz poniżej, lub na FB, jeśli wolisz. 

Jeśli uwielbiasz Nowy Jork przeczytaj również :

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.