rozmowa na granicy w USA

Poniżej napiszę Ci jak wygląda procedura na lotnisku w USA, po przylocie. W tekście skupiam się na rozmowie z urzędnikiem imigracyjnym. Myślę, że warto zapoznać się również z wpisem, w którym napisałam czego można spodziewać się przed wylotem a następnie w samym samolocie. Polecam artykuł pt. Co musisz wiedzieć przed podróżą do USA – w tym artykule dowiesz się jak wygląda kontrola celna w USA. Teraz opiszę, co Cię czeka na słynnym immigration, czyli jak wygląda rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym w USA.

Niezależnie od tego czy przyleciałeś do Nowego Jorku, Chicago a może  Los Angeles musisz przygotować się na to, że po wyjściu z samolotu będziesz stać w kolejce.

Na immigration w USA kolejki są prawie zawsze

Procedura na lotnisku w USA i sposób dotarcia do immigration czyli punktu, w którym odbywa się kontrola dokumentów może być różny. W Waszyngtonie pasażerowie po przejściu przez rękaw idą korytarzem prowadzącym wprost do specjalnego autobusu dowożącego do punktu kontrolnego. W Nowym Jorku dystans ten pokonuje się w całości pieszo, podobnie jest w Chicago. Moja rada jest taka, po prostu podążaj za ludźmi. Wszyscy muszą przejść kontrolę dokumentów, każdy przechodzi przez immigration, niezależnie od posiadanego obywatelstwa czy rodzaju wizy. Nie ma też znaczenia czy to podróżny z ruchu wizowego czy bezwizowego. Idź więc za ludźmi, dlatego, że wielu z nich ma już to opanowane, wie dokładnie co robić i dokąd się udać. Z resztą i tak nikt nie pozwoli Ci zboczyć z wytyczonej ścieżki. Na pewno się nie zgubisz.

Procedura na lotnisku w USA : hala ze stanowiskami do kontroli

Kiedy dotrzesz do hali, w której znajdują się stanowiska do kontroli dokumentów musisz popatrzeć, po której stronie ustawić się. Do innej kolejki idą bowiem obywatele amerykańscy oraz posiadacze zielonych kart a do innej ustawiają się obcokrajowcy (niezależnie czy z wizami czy bez). Musisz przygotować się, że będziesz sterczeć w tej kolejce i sterczeć, mimo zmęczenia po długim locie. Przylecisz samolotem, z którego wysypie się co najmniej 200 osób, ale pamiętaj, że chwilę przed Tobą mógł wylądować jumbo jet, z którego wysiadło nawet 500 osób, mogły przylecieć nawet dwa jumbo jety z różnych końców świata. Sam sobie policz ile to osób do przepytania. Wszyscy ci ludzie udają się w to samo miejsce, czyli na immigration.

Zrób zatem siusiu w samolocie, załatw wszelkie tego typu sprawy, żeby nie rozpraszać się fizjologią przed spotkaniem z urzędnikiem imigracyjnym. Aha, i nie myśl sobie, że skoro wchodząc do hali zobaczysz, że jest ze trzydzieści stanowisk do kontroli, to w miarę szybko pójdzie. Co z tego, że stanowisk jest trzydzieści, skoro urzędników w nich jest na przykład tylko pięciu. Przygotuj się więc, że będziesz stać w kolejce godzinę a nawet dłużej.

Samoobsługowe stanowiska do odprawy w USA

Od jakiegoś czasu na niektórych amerykańskich lotniskach są już tzw. samoobsługowe stanowiska dla przybywających do Stanów Zjednoczonych. Na niektórych z tych automatów korzystają tylko obywatele amerykańscy. Na niektórych wszyscy przybywający. Jeden z czytelników bloga opisał na moją prośbę jak to wygląda na lotnisku JFK w Nowym Jorku, od czasu ich wprowadzenia. Zacytuję więc jego komentarz, ponieważ sama latam z Polski najczęściej do Waszyngtonu lub na lotnisku Newark w NJ, gdzie z automatów korzystają tylko amerykańscy obywatele. Myślę, że może Ci się przydać wskazówka czytelnika, jeśli trafisz na lotnisko, gdzie są tego typu automaty również dla obcokrajowców. Oto co napisał :

 

“A więc po wyjściu z rękawa i przejściu długimi korytarzami docieramy do terminala. Były dwie kolejki (us citizen – chyba) i pozostali. Kolejka dla tych pozostałych osób (a więc i mnie) prowadziła do ustawionych po obu stronach automatów. Na końcu stała urzędniczka amerykańska i tylko przywoływała kolejne osoby do automatów, gdy były wolne. Po podejściu do automatu (wygląda to trochę jak bankomat), skanujemy paszport, a właściwie wizę, wybieramy rodzaj wizy i jeszcze kilka opcji (chyba długość pobytu), skanujemy odciski palców, potem automat robi zdjęcie i wysuwa się z niego karteczka, którą dajemy urzędniczce (urzędnikowi), który stoi przy końcu automatów. Trochę byłem pogubiony obsługą tego sprzętu, ale pani, która to nadzorowała, od razu podeszła i wytłumaczyła co i jak, nawet pomogła odpowiednio przystawić paszport do skanowania”.

Pełen komentarz czytelnika, który przechodził kontrolę na lotnisku JFK w Nowym Jorku znajduje się pod tym tekstem, w sekcji komentarze.

Rozmowa z amerykańskim urzędnikiem imigracyjnym odbywa się po angielsku

Zostaniesz poproszony o paszport oraz deklarację celną, którą wypełniłeś w samolocie (jeśli ją wypełniałeś), i o której napisałam Ci w tekście pt. Co musisz wiedzieć przed podróżą do USA. I teraz jedna rzecz. Zdarzyło mi się, że nie dostałam deklaracji do wypełnienia i nikt nie oczekiwał jej ode mnie na lotnisku. Ty jednak lepiej załóż, że trzeba będzie ją wypełnić. 

Wracając do rozmowy z urzędnikiem imigracyjnym. Procedura na lotnisku w USA przebiega według określonego schematu, lecz rozmowa może być super sympatyczna ale może też być bardzo oschła. Tu jest czynnik ludzki, zależy na kogo trafisz.

Jakich można spodziewać się pytań? Na pewno na powitanie zostaniesz zapytany o to, jaki jest Twój cel przyjazdu do Stanów Zjednoczonych. A potem to już hulaj dusza : Jak długo zamierzasz zostać? Co chcesz zobaczyć? Gdzie się zatrzymasz? Ile masz pieniędzy? Słowem jeden urzędnik może zadać Ci tylko standardowe pytanie a inny może Ci zadać pięć szczegółowych albo i więcej.

Co jeśli nie mówisz po angielsku?

Poproś kogoś, kto posługuje się angielskim, by napisał Ci na kartce po angielsku to wszystko, o czym wspomniałam wyżej. Czyli na jak długo przyjechałeś, po co, co zamierzasz robić, zobaczyć, gdzie się zatrzymasz i daj tę kartę urzędnikowi. Urzędnik od razu na wejściu dostanie od Ciebie pakiet informacji.

Po serii pytań zostaniesz poproszony o odciski palców. Odciski pobierane są z wykorzystaniem nowoczesnej technologi. Najpierw przyłożysz kciuk jednej dłoni do małego urządzenia stojącego na kontuarze przy punkcie kontrolnym a potem pozostałe palce. To samo zrobisz z drugą dłonią. Immigration officer Ci wszystko powie, co w jakiej kolejności. Pamiętaj żeby przyłożyć z odpowiednim naciskiem i postaraj się, żeby ze stresu nie drżały Ci dłonie. I na koniec, urzędnik zrobi Ci zdjęcie, na którym będziesz wyglądać jak przestępca z amerykańskiej kartoteki, bo nikt po tak długim locie nie wygląda dobrze. Ale nie przejmuj się, nie zobaczysz nigdy tego zdjęcia. A kiedy już to wszystko będzie poza Tobą i urzędnik postawi Ci stempel w paszporcie, usłyszysz :

Welcome to the United States!

Człowiek wpuszczający Cię do USA, zwróci Ci paszport i deklarację celną. Deklarację zostawisz w kolejnym punkcie kontrolnym, który znajduje się tuż przy wyjściu na halę przylotów. To tam jest kontrola celna. Ale o tym za chwilę. Teraz, gdy już masz za sobą spotkanie z urzędnikiem imigracyjnym, odetchnąłeś z ulgą i język nie staje Ci kołkiem jak podczas rozmowy po angielsku, musisz iść po swój bagaż rejestrowany. Znajdziesz go na tak zwanej karuzeli. Musisz sprawdzić na monitorach przy karuzelach, na której z nich znajdują się walizki z Twojego samolotu, czyli pamiętaj żeby mieć pod ręką swój numer lotu.

Wbij sobie do głowy jedną istotną rzecz. Po hali, w której znajdują się karuzele albo nawet jeszcze na immigration, mogą spacerować pracownicy lotniska ze specjalnie szkolonymi psami. Czasem pracownik weźmie Cię na celownik zupełnie bez powodu i wtedy pies na jego sygnał zacznie Cię obwąchiwać, innym razem to sam pies może podejść do Ciebie, bo wyczuje, że coś masz.

Dlatego lecąc do Stanów Zjednoczonych, nie pakuj do bagażu jedzenia

Nie wkładaj do bagażu podręcznego czy torebki bananów, albo kanapek kupionych na terminalu. Pies to wyczuje i masz dodatkową kontrolę. I to nie tylko bagażu podręcznego, który masz przy sobie. Pracownik weźmie od Ciebie deklarację celną, namaże coś na niej i zostaniesz skierowany przy odprawie celnej na dodatkowe sprawdzanie także bagażu rejestrowanego. Znam to z autopsji. Na terminalu w Londynie kupiliśmy dziecku do samolotu banany. Po przylocie do Waszyngtonu pies wyczuł, że coś jest. Mieliśmy dodatkową kontrolę wszystkich walizek z powodu banana, który został. Weź więc sobie do serca moją radę.

I na koniec kontrola celna w USA :

Podchodzisz do punktu razem ze wszystkimi swoimi walizkami i oddajesz kartkę, którą wypełniłeś w samolocie (jeśli ją masz). Najczęściej urzędnik ją bierze i możesz iść. Czasem, gdy przeczyta, że jesteś z Polski zapyta czy masz … kiełbasę. Jak wiadomo nie masz, bo przeczytałeś poprzedni odcinek i wiesz, że do USA nie wolno jej przywozić. Jeśli masz pecha, może Cię skierować do kontroli bez wyraźnego powodu. Dlatego nie zabieraj tego, czego nie wolno.

A jak już to wszystko odfajkujesz, to jesteś w Stanach Zjednoczonych. Procedura na lotnisku w USA zakończona. Witaj przygodo! Żeby jednak zwiedzać spokojnie i nie martwić się nieprzewidzianymi sprawami przeczytaj również:

POST BYŁ AKTUALIZOWANY W PAŹDZIERNIKU 2019 ROKU

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.

22
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
10 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
AniaAmeryka i ja (Lidia Krawczuk)WioletaViolaKarolina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość
Ania

Dzień dobry! Bardzo przydatny tekst. Co prawda leciałam już raz do USA do Nowego Jorku i powiem, że moja rozmowa z urzędnikiem na miejscu była krótka, bo zapytał się tylko czy to jest moja pierwsza wizyta w USA, urzędnik był bardzo miły 🙂 pamiętam, że mój bagaż jak poszłam go odebrać był już postawiony na ziemi i można było się kierować do wyjścia. Co do deklaracji, co prawda dostałam w samolocie aby ją wypełnić ale urzędnik jej ode mnie nie chciał. Jedynie co mnie zaskoczyło, to jak miałam przesiadkę w Amsterdamie i tam na lotnisku zostałam bardziej przepytana niż w… Czytaj więcej »

Wioleta
Gość
Wioleta

Dziękuję za info o tych maszynach w NY, lecę teraz sama i mam obawy. Choć bardziej o to, że kończy mi się wiza i paszport z początkiem przyszłego roku a lecę w październiku… niby Polacy nie mają tego okresu półroczności jednak jakoś martwi mnie ta rozmowa na lotnisku…

Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)
Autor

To jest standardowa procedura, nie ma się czym martwić.

Karolina
Gość
Karolina

Witam. Mam pytanie. Posiadam wizę do USA. Jednak wszystkie moje plany uległy zmianie. Chciałam jechać z mężem na wakacje który często wyjeżdża do USA do pracy i wraca. Tak napisałam we wniosku. Jakie były plany że do Los Angeles, że na tydzień że wakacje. Mąż jednak nie dostanie urlopu w pracy , a ja mając już wizę chętnie bym to wykorzystała. Oczywiście nie chce sama lecieć zwiedzać bo to było nasze wspólne marzenie. Więc mam sporo znajomych w Chicago i mam okazję ich odwiedzić. Ale co teraz będzie na odprawie celnej. Jak będę sama i w innym miejscu niż było… Czytaj więcej »

Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)
Autor

Wiza jest przyznawana na 10 lat. Każdy ma prawo zmienić zdanie co do kierunku podróży.Tak długo jak leci się w turystycznym celu, lub określonym w ramach wizy, nie ma zamiaru łamać prawa, to dla Amerykanów nie ma znaczenia, które z miast się wybierze.

Arek
Gość
Arek

witam. na jesieni chcemy razem z dziewczyna polecieć do z USA. zastanawiam się czy lepiej przejść całą kontrolę osobno czy razem. co prawda spotkania o vizy mieliśmy tego samego dnia ale z dwoch odzielnych aplikacji. i cały czas wszędzie mówiliśmy że lecimy sami. a jak to zrobić na lotnisku? nie chciałbym być nie wpuszczony do USA.

Viola
Gość
Viola

Cześć. Kiedy dokładnie lecicie jeśli można wiedzieć? Bo ja moze głupio to zabrzmi,ale też chcę się na jesieni wybrać, a sama mam stracha i pomyślałam,ze w parę osób byłoby raźniej. A jeszcze mój angielski jest na zasadzie “Kali pić, Kali jeść” więc tym bardziej masakra…

julcac
Gość
julcac

Witam 🙂
Trzy lata temu gdy składałam wniosek o wizę w Stanach przebywał mój brat i to właśnie jego “podawałam” we wniosku oraz przy rozmowie z konsulem. Niestety teraz sytuacja się zmieniła i w Stanach aktualnie przebywą moja ciocia i wujek( adres ten sam, tylko osoby inne) i tutaj właśnie jest moje pytanie. Czy z uwagi na taką zmianę będzie jakiś problem z wjazdem do USA ? 😀
Zaznaczam, że byłam już raz w Stanach 🙂

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Witaj, nie wydaje mi się. Urzędnik może zapytać gdzie się zatrzymasz, to odpowiesz zgodnie z prawdą, że u rodziny i podasz adres, o który zapewne zostaniesz poproszona już na lotnisku w Polsce, przed wejściem do samolotu. Jeśli rodzina przebywa w USA legalnie, to nie widzę problemu żeby urzędnik piętrzył trudności.

julcac
Gość
julcac

Dziękuję bardzo za pomoc 🙂

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Na zdrowie 😉

Monika | Paris by Moni
Gość

Jednak nie doceniamy, jak milo sie lata bez kontroli po calej UE. Juz sie odzwyczailam od tego typu kontroli…. troche meczace i stresujace… szczegolnie te kolejki. Ale czego sie nie robi dla bezpieczenstwa kraju 🙂

Dana
Gość
Dana

Witam,
za 3 tygodnie lecę do LA – pierwszy raz. Proszę mi powiedzieć czy zabierając 2-3 tabliczki czekolady, 2 paczki kawy i np. butelkę alkoholu – mam to wpisać na listę do deklaracji celnej?

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Zgodnie z obowiązującym prawem należy wszystko wpisać do deklaracji, lecz to wcale nie oznacza dodatkowej kontroli.

Agnes
Gość
Agnes

Cześć 🙂 Jadę pierwszy raz do USA, na wymianę studencką na pół roku i nigdzie nie mogę doczytać jak wygląda wwożenie leków na receptę. Masz może jakieś doświadczenie w tym temacie?

Lidia z amerykaija.pl
Gość

zajrzyj do tego tekstu, do komentarzy, tam odpisywałam w tej sprawie już : https://amerykaija.pl/ubezpieczenie-zdrowotne-w-usa/

Grzegorz Radosław Cichoń
Gość
Grzegorz Radosław Cichoń

Witam, planuję podróż do USA, wiza już jest tylko problem z językiem który jest u mnie bardzo słaby a wręcz nijaki, jak może wyglądać moja sytuacja w rozmowie z urzędnikiem zaraz po wylądowaniu gdy np. nic nie zrozumiem po angielsku ?

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Dzień dobry, proszę podać urzędnikowi kartkę, na której będzie napisane po angielsku, że nie mówisz dobrze po angielsku i na której znajdą się takie informacje jak : jaki jest cel przyjazdu do USA – np. zwiedzanie miasta, do którego się wybierasz, gdzie się zatrzymasz, czy hotel czy u rodziny, jak długo, czy już kiedyś byłeś w USA, czy masz powrotny bilet, czyli takie informacje, dzięki którym urzędnik będzie wiedział dlaczego przyleciałeś do USA. Dla urzędnika nie będzie to zaskoczenie, niektórzy pasażerowie bez znajomości języka radzą sobie w ten sposób. Pozdrawiam.

DeBergoff
Gość
DeBergoff

Witam

Ja z kolei mam podobne obawy, bo wpisałem w formularzu wizowym 2 tygodnie, a odlecę dopiero po 17 dniach (akurat trafiłem na tańsze bilety). Rozumiem, że nie powinni się czepiać, skoro w przybliżeniu podałem. Tylko ciekawe, jak to potraktują przy następnym wjeździe (zakładając, że teraz wpuszczą mnie bez obaw)

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Myślę, że nie ma się o co obawiać.

Maksymilian Sandelewski
Gość
Maksymilian Sandelewski

Witam! Mam małe pytanko związane z rozmową..W lipcu będe leciał do Stanów.
Na formularzu wizowym podałem planowaną długość pobytu na około (estimated) tydzień, to samo na rozmowie w konsulacie.
Teraz doszedłem do wniosku że dwa tygodnie to lepsza opcja, bo po porstu się bardziej opłaca. Bilety na samolot już Kupione.
Moją obawą jest to że urzędnik może mieć wąty co do długości wyjazdu bo jest inna niż była na formularzu (o tydzień). Czy moje obawy są uzasadnione czy raczej bezpodstawne? (będe mógł oczywiście na rozmowie pokazać bilety lotniczne)

Karolina Biniek
Gość

Przydatne porady 🙂 Choć przyznam, że ja radę, aby iść za innymi podróżnymi zastosowałam również na lotnisku w Rzymie. Co prawda to zupełnie inne formalności, miejsce etc ale dzięki tej opcji decydowanie mniejszy stres, że pójdziesz nie tam gdzie trzeba