zwroty w sklepie w USA

Kiedy napisałam niedawno tekst pt. „10 super rzeczy w USA, czyli przykłady tego, co podoba mi się w Ameryce”, na Facebooku posypało się mnóstwo komentarzy. Ludzie podawali własne przykłady i jednym z nich była kwestia zwrotów. W związku z tym, że już od dawna planowałam o tym napisać, to postanowiłam zabrać się w końcu za ten temat. Robię to też dlatego, że bardzo często pojawia się takie zdanie „ W USA podoba mi się to, że wszystko można zwrócić w ciągu 30 dni”.

Owszem, w Stanach Zjednoczonych polityka zwrotów jest bardzo korzystna i najczęściej niemal wszystko można zwrócić, jednak również w USA są pewne ograniczenia.

Zwroty w USA, podstawowe zasady

Zacznijmy od tego, że zdecydowana większość sklepów w Stanach Zjednoczonych akceptuje zwroty bez pytania o powód i oddaje pieniądze natychmiast. To jest ogromny plus. Nie podoba Ci się telewizor po ustawieniu w pokoju? Możesz go oddać. Włączyłaś w domu mikser i hałasuje ponad normę? Do zwrotu. Bez problemu. O oddawaniu ubrań, butów, torebek nie będę nawet wspominać. Możesz oddać również bieliznę. W USA wychodzi się z założenia, że każdy ma prawo się rozmyślić i zmienić zdanie. Należy jednak pamiętać, by czytać uważnie paragony, ponieważ czas w jakim musisz zmieścić się, żeby otrzymać z powrotem pieniądze zależy od rodzaju towaru oraz tego, gdzie dokonujesz zakupów.

W jednym sklepie na zwrot ubrań, butów masz 30 dni, w innym 90. Ale na zwrot telefonu czy komputera możesz mieć już tylko dwa tygodnie. Dlaczego tak się dzieje? W USA nie istnieje coś takiego jak regulacja dotycząca zwrotów na poziomie federalnym (centralnym). Pewne ramowe wytyczne określają poszczególne stany, lecz tak naprawdę to same sklepy decydują co można zwrócić, w jakich okolicznościach i w jakim czasie. Określa to polityka zwrotów w poszczególnych sklepach.

Czy do zwrotu potrzebny jest w USA paragon?

Nie zawsze. Zdarzało mi się zwracać rzeczy do sklepów bez paragonów, ale z metkami, których nie usunęłam. Kupiłam na przykład kiedyś dziecku w Targecie tenisówki, które okazały się za małe. (Target to jedna z największych w USA sieci supermarketów z żywnością, odzieżą i rzeczami do domu). Paragon gdzieś zawieruszyłam. Ale nie było żadnego problemu żeby buty zwrócić. Podstawą do zwrotu była metka przy butach i moja karta kredytowa. Ponieważ za tenisówki zapłaciłam kartą, pieniądze wróciły na kartę. Niewykluczone, że w przypadku gotówki, byłby problem.

Podobną sytuację miałam z butami dla syna, które kupiłam w sklepie sieci Marshall’s pod Filadelfią. Też gdzieś posiałam paragon. Zwróciłam je w Arlington, w innym stanie, kilkaset kilometrów od miejsca zakupu. Jednak w związku z tym, że nie miałam rachunku a jedynie metkę przy butach, dostałam coś na kształt karty podarunkowej z równowartością sumy jaką wydałam na buty. Dawało mi to możliwość kupienia czegoś innego w sieci tych sklepów.

Zwroty w sklepie internetowym w USA

Amerykanie zdecydowanie przerzucają się na zakupy w sieci. W USA od lat praktycznie nie powstają nowe centra handlowe a istniejące są likwidowane. Napisałam na ten temat już kiedyś tekst pt. “Ciocia z Ameryki”, w którym przyznałam również, że Ameryka obrzydziła mi sklepy i zakupy. Zajrzyj do niego, przekonasz się dlaczego, link będzie na końcu.

Jestem przykładem osoby, która wpisuje się w trend zakupów w sieci i również najchętniej kupuję przez internet wszystko, co się da. Nawet sukienkę do ślubu kupiłam sobie przez internet. Ale zrobiłam tak tylko dlatego, że wiedziałam, że będę mogła ją oddać bez problemu, jeśli okaże się, że nie pasuje lub wygląda w rzeczywistości inaczej niż na zdjęciu. Jedynym kosztem wynoszącym kilkanaście dolarów byłoby ewentualne wysłanie jej z powrotem do butiku. Jednak sukienka okazała się bez zarzutu.

W USA najpopularniejszym sklepem internetowym jest Amazon. Jestem jego wielką fanką i kupiłam za pomocą tego sklepu niezliczoną ilość rzeczy, od sprzętu elektronicznego począwszy, po przez buty, ubrania, książki, kosmetyki na szafce pod telewizor skończywszy. Kupuję tam dlatego, że dostaję wszystko do domu w ciągu dwóch dni oraz dlatego, że polityka zwrotów jest tak korzystna. Od lat nie chce mi się jeździć do zwykłych sklepów.

Tu muszę zaznaczyć, że mam wykupioną usługę Amazon Prime. Oznacza to, że nie ponoszę kosztów przesyłek ani kosztów zwrotu. Prime daje mi również dostęp do darmowych filmów, seriali, książek elektronicznych, elektronicznych wydań niektórych gazet i magazynów a także olbrzymiego katalogu z muzyką. Roczny abonament kosztuje 119 dolarów.

Jeśli zdarza mi się kupować coś poza Amazonem, to wybieram zazwyczaj takie firmy, które mają swoje stacjonarne sklepy w mojej okolicy. Np. sieć domów towarowych Macy’s, Bloomingdales albo sieć sklepów z butami DWS. Przesyłka w nich jest darmowa, jeśli wyda się kilkadziesiąt dolarów. Jeśli rzeczy nie pasują i chce się je zwrócić, trzeba zapłacić za koszty przesyłki. Ale można również oddać je w sklepie. Z tego powodu wybieram właśnie takie, do których mogę te rzeczy zawieźć bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Dlaczego wolę wybrać przez internet a nie na miejscu?

Po pierwsze, rzeczy w sklepach jest tyle, że przytłacza mnie przerzucanie tych wszystkich wieszaków. W internecie dokładnie określam czego szukam. Np. sukienki w konkretnym kolorze, na określoną okazję, określonej długości i w określonej cenie. Wyszukiwarka zawęzi mi te poszukiwania. Po drugie, w sklepie nie zawsze są wszystkie modele i rozmiary.

Ograniczenia w zwrotach i nadużycia klientów

Tak, również w USA występują pewne ograniczenia i zwroty w sklepie podlegają restrykcjom. Na przykład przed Halloween w sklepie z kostiumami zobaczysz często informację, że towaru po określonej dacie, jeszcze przed Halloween nie można zwrócić. Nie muszę Ci tłumaczyć dlaczego. Kostium na Halloween jest tak naprawdę na raz. Mało kto chodzi w tym samym przebraniu. Ale nie jeden chciałby taki kostium po imprezie zwrócić. Nic z tego. Zwrotów kostiumów nie ma.

Wymieniona przeze mnie sieć domów towarowych Macy’s zabezpiecza się też jak może przed zwrotami noszonych, wieczorowych sukien. Taka suknia też często zakładana jest raz. Dlatego Macy’s przyczepia do nich bardzo często wielkie metki, na których jest napisane, że po jej usunięciu zwrot nie będzie możliwy. Metki są tak duże, że nie da się ich dyskretnie schować, pójść w sukni na imprezę a potem oddać. Podobną praktykę stosuje sieć Ross, w której oferowany jest wyłącznie przeceniony towar (tak jak w Marshall’s i TJ Maxx).  Tutaj również do wieczorowych kreacji przyczepiane są wielkie, żółte metki informujące o tym, że po odczepieniu zwrot nie wchodzi w grę.

Muszę przyznać, że cenię sobie fakt, że w USA zwroty w sklepie są tak proste. Ale polityka przyjazna klientom ma również swoje ciemne strony. Może bowiem zdarzyć się, że coś kupisz a w domu okaże się, że w pudełku … brakuje elementów, bo ktoś coś oddał, lecz nie spakował wszystkiego a niekompletna rzecz wylądowała z powrotem na półce. Chcesz przykład? Proszę bardzo. Pan X kupił sobie elektryczną maszynkę do golenia. W pudełku brakowało końcówek widocznych na zdjęciu i figurujących w spisie. Na szczęście nie było żadnego problemu ze zwrotem.

Zwroty w sklepie z powodu różnicy w cenie

Może zdarzyć się, że kupisz sobie coś w sklepie w USA a potem zobaczysz, że cena dokładnie tego samego produktu na stronie internetowej jest niższa. Jeśli wrócisz do sklepu i pokażesz to sprzedawcy, to najprawdopodobniej zwróci Ci różnicę lub po prostu powie, że robi zwrot a potem skasuje Cię jeszcze raz, lecz już tym razem mniej.

Zdarzyło mi się zobaczyć na stronie internetowej sieci Target zabawkę dla dziecka. Ale dziecko jak to dziecko, nie chce czekać na przesyłkę kilka dni. Dlatego pojechaliśmy od razu do sklepu. Jednak zabawka na półce w sklepie kosztowała 10 dolarów więcej niż w sklepie internetowym. Pokazałam w punkcie, który nazywa się customer service cenę na stronie internetowej. Osoba z obsługi skasowała nas 10 dolarów mniej, czyli uznała  cenę obowiązującą w internetowym sklepie Targetu. 

Zwroty w sklepie w USA a gwarancja

Jeśli będziesz kupować sobie w Stanach Zjednoczonych sprzęt elektroniczny czy AGD, sprzedawca zapyta Cię przy kasie czy chcesz gwarancję (warranty). Nie, to nie jest tak, że w USA sprzedaje się rzeczy bez gwarancji. Sprzedawca ma wówczas na myśli rozszerzoną gwarancję, czyli taką, za którą Ty musisz dodatkowo zapłacić. Od Ciebie więc zależy czy chcesz dorzucić kilkanaście, kilkadziesiąt lub więcej dolarów na wypadek gdyby z Twoim sprzęcie popsuło się coś, co nie jest objęte gwarancją. Warto więc ją przeczytać, lecz również nie dać się zwariować. Bo pytanie : „Czy chcesz dokupić gwarancję?” wyzwala w nas automatycznie wątpliwości. Osobiście nigdy nie kupuję rozszerzonej gwarancji. O przepraszam, raz kupiłam. Na komputer. Nigdy nie skorzystałam. Przy zakupie kolejnego modelu już nie wzięłam. Nie widzę również sensu kupowania rozszerzonej gwarancji w przypadku czajnika elektrycznego za 35 dolarów jak również … roweru dla dziecka. Bez przesady.

Linki do tekstów, o których wspominałam we wpisie :

 

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.

8
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)TomAniaSasAnne Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tom
Gość
Tom

Czyli można np. kupić sobie w Wallmarcie w LA kamerkę GoPro na dwa tygodnie wycieczki i oddać ją później w Wallmarcie w Vegas? 🙂 A, i w wyrazie “castomer” jest błąd w pisowni 😉

Ania
Gość

To w Norwegii też nie ma problemu ze zwrotami, tu nawet nie pytają o powód 🙂

Sas
Gość
Sas

W Polsce często spotyka się politykę, ze cena na stronie internetowej sklepu jest inna (zwykle dużo niższa) niż stacjonarnie. Jest tak na pewno w przypadku H&M oraz Empiku. Niestety nie ma opcji kupna na miejscu po cenie z internetu. Kiedyś o to zapytałam i w odpowiedzi usłyszałam, że ten sklep w internecie to zupełnie inna firma. Podobnie jest ze zwrotami zakupów kupionych online – często nie można ich zwrócić w sklepie stacjonarnym tylko trzeba zamawiać kuriera (znowu H&M oraz Pandora). Jak widać, w tej kwestii polska obsługa klienta (i prawa konsumenckie) są daaaleko w tyle…

Anne
Gość
Anne

W niektorych sklepach mozna zwrocic nawet do roku 🙂 Uwielbiam system zwrotow w USA! Zdarzylo nam sie tez kupic telewizor, ktorego cena 2 razy sie zmienila w ciagu chyba 30 dni i 2 razy dostalismy zwrot roznicy.

Niestety sa tez sklepy, ktore nie honoruja swoich wlasnych cen internetowych (np. Barnes and Noble).

Tez najczesciej kupuje przez Internet i zwracam do sklepu, jesli musze.

Pozdrawiam!