Kiedy napisałam pierwszy tekst pt. Takie cuda tylko w Ameryce, czyli 10 dziwnych rzeczy w USA nie sądziłam, że powstanie z tego seria. Okazało się, że jestem w stanie zrobić listę, która zawiera więcej niż 10 pozycji. Kilka miesięcy po spisaniu pierwszej dziesiątki napisałam następną. Po upływie miesięcy mogę spokojnie dopisać trzecią dziesiątkę. Oto ona.

1. Chodzenie w uniformach lekarskich i pielęgniarskich po ulicy

W USA możesz natrafić na ulicy czy w metrze na kogoś w uniformie lekarskim czy pielęgniarskim (scrubs) w dowolnym kolorze. Być może pomyślisz: Co to ma być? Człowiek, który pracuje w szpitalu, przychodni, gabinecie lekarskim wraca z pracy w tym stroju? A co z zarazkami? Hmmm, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie z sensem, ponieważ uważam, że to bez sensu. Ja wiem, że personel medyczny po całym dniu obcowania z pacjentami może być bardzo zmęczony i po pracy nie ma ochoty się przebierać. Ale skoro wiele osób jest w stanie wykrzesać z siebie tę siłę, to znaczy, iż nie jest to niemożliwe. I muszę podkreślić, że nie jest to norma dla wszystkich. Nie każdy, kto pracuje w szpitalu czy gabinecie lekarskim w USA popyla do domu w uniformie. Ale część Amerykanów niestety tak.

2. Prysznic bez słuchawki

Kiedy chcesz umyć włosy bez wchodzenia do wanny lub pod prysznic, to chwytasz za słuchawkę od prysznica i po sprawie. Przynajmniej w Polsce. Nie w Ameryce. Prysznic w USA w standardzie to słuchawka na stałe przymocowana do ściany. Nie weźmiesz do ręki słuchawki. Jeśli chcesz mieć słuchawkę, musisz sobie wymienić na własną rękę. Była to jedna z pierwszych rzeczy, którą zrobiłam po przyjeździe do USA. Żeby tak już było w stu procentach prawdziwie, to dodam, że nie zrobiłam tego sama. Zrobił to dla mnie Pan X. Jeśli więc wybierzesz się do USA, to musisz mieć świadomość, że w hotelu na bank nie będzie możliwości, że sobie ściągniesz słuchawkę.

3. Monety : penny, nickel, dime, quarter

Jeśli popatrzysz na polskie monety, to nie masz żadnych wątpliwości o co chodzi. 1 grosz to 1 grosz, 10 groszy to 10 groszy. Wszystko jasne. Jeśli nie masz na co dzień do czynienia z amerykańskim bilonem, to możesz zacząć się zastanawiać co to jest np. one dime. One dime to 10 centów i na monecie nie znajdziesz tej informacji. Na 10-centówce nie pojawia się liczba 10. Tak samo z ćwierćdolarówką. One quarter to 25 centów i na monecie również nie jest to napisane. Choć oczywiście w tym przypadku łatwiej się domyślić, że chodzi o ćwierć. Jeśli będziesz w USA, to zadbaj o to, by mieć kilka 25-centówek. Przydają się przy kupowaniu drobnych rzeczy w automatach.

  • penny – 1 cent
  • nickel – 5 centów
  • dime – 10 centów
  • quarter – 25 centów

 

4. W USA od razu po nazwisku

W Ameryce nikt się nie patyczkuje. Jeśli ktoś coś przeskrobie, nie ma jak w Polsce jakiegoś Jana K. W USA od razu jest Jan Kowalski. Natychmiast używa się pełnego imienia i nazwiska a zdjęcie delikwenta czy delikwentki zrobione do kartoteki, nie jest żadną tajemnicą. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku. Z resztą przypominasz sobie pewnie fotografie do kartoteki znanych Amerykanów, którzy weszli w mniejszym lub większym stopniu w konflikt z prawem. Ich zdjęcia również były dostępne były w internecie.

5. Pisma i telefony od prawników

W USA wiele rzeczy jest jawnych. Jeśli coś przeskrobiesz, nawet przekroczysz prędkość, policjant wystawiając Ci mandat automatycznie skieruje sprawę do sądu. Na mandacie masz od razu wyznaczoną datę i godzinę rozprawy (zazwyczaj w ciągu miesiąca). Jeśli to tylko mandat za przekroczenie prędkości, to możesz opłacić go w internecie i po sprawie. Twoje dane są jednak publicznie dostępne w internecie. Cóż to oznacza? Że prawnicy mają do nich wgląd. Mogą w ten sposób zdobywać klientów. Jeśli więc przeskrobałeś coś więcej niż przekroczenie prędkości i musisz pójść do sądu, to prawnicy przystępują do działania. Zasypują Cię pismami, po których myślisz „Czy ja mam poważne kłopoty????” Albo odbierasz telefony od automatów, z których słyszysz „To jest poważne przestępstwo, zadzwoń i uzyskaj pomoc prawnika”.

6. Włącznik światła w łazience w USA

Zastanów się teraz przez chwilę. Gdzie standardowo w Polsce znajduje się włącznik światła do łazienki lub toalety? Przed wejściem, prawda? Nie w USA. W Ameryce włącznik światła znajduje się w pomieszczeniu. Światło możesz włączyć dopiero po wejściu do łazienki lub toalety. Dlaczego tak jest? Nie mam pojęcia. Aha i nie zdziw się też, że suszarka w hotelowej łazience nie zadziała po włączeniu. Nie dzwoń od razu do recepcji z prośbą o wymianę na inną. Popatrz na gniazdko. Znajduje się w nim włącznik prądu… Prawdopodobnie dopływ prądu jest odcięty od gniazdka. Wciśnij ten mały, czerwony przycisk i wszystko będzie OK.

7. Kilka stref czasowych w USA

Stany Zjednoczone są krajem, w którym obowiązuje kilka stref czasowych. Zegarki wskazują inną godzinę na wschodnim wybrzeżu, inną na zachodnim, inną w centralnej części USA a jeszcze inną w stanach Arizona, Utah, Colorado. Chcesz jakiś przykład? Proszę bardzo. Załóżmy, że w stolicy USA jest 11.00 przed południem. Tak będzie to wyglądało w różnych częściach Stanów Zjednoczonych :

  • Waszyngton 11.00 rano
  • Chicago 10.00 rano
  • Denver 9.00 rano
  • Los Angeles 8.00 rano

Dorzućmy jeszcze :

  • Honolulu na Hawajach : 5.00 rano
  • Anchorage na Alasce : 7.00 rano

Jeśli będziesz oglądać telewizję informacyjną w USA, np. CNN, to w rogu ekranu zobaczysz informację z obowiązującą godziną, z zaznaczeniem która to strefa czasowa.

8. Czeki jako forma płatności

Choć chyba cały świat posługuje się już tylko płatnościami przy pomocy kart oraz przelewów, w USA ciągle dobrze mają się czeki. W niektórych przypadkach czek jest wręcz preferowany. Na przykład w szkole mojego syna rodzice proszeni są na początku roku szkolnego o wpłacenie kilkudziesięciu dolarów na rzecz klasy. Preferowana forma płatności to czek. Równie dobrze w USA ma się money order (przekaz pieniężny). Money order można kupić np. na poczcie. Określasz wtedy sumę na jaką ma być wystawiony przekaz (money order). Wpłacasz tę sumę a pracownik poczty wystawia Ci money order na wskazaną kwotę. Money order wysyłasz lub zanosisz do instytucji, która wymaga od Ciebie takiej formy płatności. Dzieje się tak w przypadku, kiedy instytucja nie chce przyjmować gotówki oraz nie akceptuje płatności kartą.

9. Rachunki medyczne w skrzynce pocztowej

System ubezpieczeń zdrowotnych w USA jest skomplikowany i pisałam o tym w tekście pt. Dziękuj Bogu, że masz NFZ. Po każdej wizycie lekarskiej, pobycie w szpitalu itd. na adres domowy przychodzi do pacjenta rachunek, ponieważ ubezpieczenia opierają się zazwyczaj na zasadzie współpłacenia. Wysokość kosztów ponoszonych przez pacjenta uzależniona jest od rodzaju polisy i odsyłam do wspomnianego wyżej tekstu.

Lecz zanim w skrzynce pocztowej pojawi się właściwy rachunek, przychodzi coś jeszcze. Coś, co nazywa się „explanation of benefits”. Jest to informacja od firmy ubezpieczeniowej, w której podane są wszystkie dane dotyczące kosztów leczenia w przypadku konkretnej usługi medycznej. Załóżmy, że to sprawozdanie po okresowych, rutynowych badaniach lekarskich, które przysługują pacjentowi raz w roku w ramach polisy. Takie badania są zazwyczaj w stu procentach pokrywane przez firmę ubezpieczeniową. Bierzesz taki wydruk i widzisz, że usługa medyczna jest wyceniona np. na 750 dolarów (tyle mniej więcej kosztuje tego typu usługa). Firma ubezpieczeniowa chce byś myślał : Całe szczęście, że się ubezpieczam, inaczej trzeba by było wykładać 750 dolców z własnej kieszeni.

No cóż. Innym razem przychodzi rachunek za prześwietlenie np. nogi. Lecz w tym przypadku może być tak, że Twoja polisa nie pokrywa w całości usługi. Zanim przyjedzie właściwy rachunek dostajesz „explanation of benefits”. I już wiesz, że niebawem w skrzynce wyląduje rachunek na np. 200 czy 300 dolarów, bo Twoja polisa pokrywa tylko jakiś procent usługi.

W moim przypadku każdy rachunek medyczny w skrzynce pocztowej oznacza tyle, iż zanim otworzę kopertę zastanawiam się „Ile tym razem do płacania?”.

10. Zabieranie resztek jedzenia z restauracji do domu

Porcje w amerykańskich restauracjach są wielkie. Dla wielu osób zbyt duże. Amerykanie zabierają więc jedzenie ze sobą. Restauracje są na to przygotowane, ponieważ obsługa sama proponuje pojemniki. Jeśli skończysz posiłek a na Twoim talerzu będą resztki, usłyszysz pytanie „Czy chcesz pudełko?”. Jeśli powiesz, że tak, osoba z obsługi przyniesie Ci pojemnik (box), do którego zapakujesz sobie to, co zostało. To nie jest żaden obciach. Jeśli masz ochotę zabrać ze sobą jedzenie, proś śmiało w USA o box.

Mało Ci? Przeczytaj dwa pierwsze zestawienia :

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)JoannaMatt Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna
Gość
Joanna

Halo halo w Polsce nie ma monety o nominale 25 groszy😉😉

Matt
Gość
Matt

spiesze z odpowiedzia na pierwsze pytanie, gdyz jest moj zawodowy temat. otoz – w USA udowodniono, ze ogromna wiekszosc zakazen wewnatrzszpitalnych jest zwiazanych z flora bakteryjna charakterystyczna dla danej placowki. nie jest ona na biezaca wnoszona z zewnatrz. po prostu jest od x lat na danym oddziale. mimo transferu pacjentow/ rodziny/ znajomych ona sie z grubsza nie zmienia. dlatego personel pozwala sobie na takie podroze. oni sami na codzien sie stykaja z pacjentami, ktorzy tez przeszli ulica, mieli kontakt ze spoleczenstwem. stad takie postepowanie. w polsce zalecenia sanepidowskie sa inne, a mamy porownywalna ilosc zakazen wewnatrzszpitalnych. osobiscie brzydzilbym sie usiasc… Czytaj więcej »