komu się daje w USA napiwek

-Jemu też powinniśmy dać?
-Nie wiem. Za malowanie tu się daje?
-Gdybym wiedział, to bym nie pytał.

Pan X i ja staliśmy w naszym amerykańskim mieszkaniu i zastanawialiśmy się co mamy zrobić, podczas gdy człowiek z puszką farby dokonywał ostatnich poprawek. Człowiek został przysłany przez menadżera budynku, bo zgodnie z regulaminem, najemcy przysługuje co kilka lat malowanie.
-To dać czy nie?
-No przecież spaprał drzwi i parapety – odparłam.
„Specjalista” od malowania pociągnął wszystkie parapety oraz drzwi (do szaf też) farbą do sufitu.
-Co to do cholery jest? – ciskałam się otwierając szafę. Drzwi były nieprzyjemnie szorstkie a na palcach zostały mi białe ślady.
-Sufitówka – ocenił Pan X.

Jeszcze tego samego dnia przełożona „malarza” pocierała dłonią odnowione parapety i drzwi.
-Z moimi chłopcami jak z dziećmi, jak nie pokażesz palcem, to katastrofa – mówiła zażenowana.
„Chłopiec” tak naprawdę był dojrzałym mężczyzną po czterdziestce i przyjechał do USA za lepszym życiem z Ameryki Południowej. Podobno KTOŚ przelał farbę nie do tej puszki co trzeba (ale złośliwa gnida). Przez tego KTOSIA „malarz” musiał malować jeszcze raz.

Do napiwków, które w amerykańskich restauracjach są dobrowolnym obowiązkiem, zdołałam przywyknąć, choć nadal nie podoba mi się, gdy kelner dolicza sobie cokolwiek sam.
Znajoma mówi tak : Jeśli mój mąż nie jest zadowolony w restauracji, to daje piętnaście procent.
-Jak to piętnaście procent, skoro nie jest zadowolony?!
-No tak to. Jak jest zadowolony to daje dwadzieścia pięć -odparła.

Napiwkowy rytuał zatacza w Ameryce co raz szersze kręgi i momentami przybiera niemal formę przymusu. Czuję się przypierana do muru, gdy u fryzjera podaję moją kartę kredytową a pani przy kasie zadaje mi pytanie wprost:
-Czy zechcesz dać napiwek fryzjerowi?

Napiwków oczekuje się też w salonach kosmetycznych, masażu czy gabinetach typu piękne dłonie, piękne stopy. Amerykanie potrafią wręczać banknoty nawet stewardesom w samolotach. Ostatnio jechałam bezpłatnym autobusem, który podstawiono pod dodatkowy parking położony kilkaset metrów od stadionu. Jakaś pani wysiadając z autobusu, odpaliła dolę kierowcy. Na lotnisku, gość, który odprawiał mi bagaż przy stanowisku, które było zorganizowane tuż przed wejściem do budynku, też coś chciał. To Ameryka, ale są momenty, że czuję się tu jak w Egipcie (choć oczywiście tylko w Egipcie mogło się to zdarzyć, że policjant wyciągnął rękę po pieniądze, po tym jak sam zaproponował, że zrobi zdjęcie na tle piramidy).

Jakiś czas temu gazeta codzienna USA Today opublikowała sondaż, z którego wynika, iż niemal 80 procent Amerykanów uważa, że zbyt wiele ludzi w tym kraju oczekuje czegoś ekstra. Jest grupa Amerykanów, których to boli, ale wręczają napiwki dalej. Bo tak jest przyjęte, bo tak wypada, bo tak trzeba.

A jeśli masz ochotę zgłębić napiwkowy temat to zajrzyj również tutaj :
co musisz wiedzieć o napiwkach w USA

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AniaDalwi SzyjeMonika | Paris by Moni Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dalwi Szyje
Gość

Jak mnie to denerwowało … w Maroko, strasznie.. ale pewnie idzie się do tego przyzwyczaić:)

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Nie ma wyjścia. Nie jest to napastliwe może aż tak, natomiast ogólnie przyjęte i oczekiwane 🙂

Ania
Gość

To tego się nie spodziewałam i faktycznie jak w Egipcie 🙂 kurcze i niby Ameryka taki inny wielki świat… dzięki za te wpisy i wszystkie informacje 🙂

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Ameryka, kraj imigrantów 🙂 Dzięki za dobre słowo.

Monika | Paris by Moni
Gość

Po Francji to chyba dostalabym szalu. Szczegolnie, ze nigdy nie nosze ze soba pieniedzy, tylko karte! Amerykanie, ktorzy mieszkaja w Paryzu od jakiegos czasu nie moga sie przyzwyczaic do dawania napiwkow kiedy przyjezdzaja do USA 🙂 A w Tulum tez sie ludzie okropnie domagaja tipow, bo prawie sami Amerykanie tam przyjezdzaja i daja ogromne napiwki.

Lidia z amerykaija.pl
Gość

Ostatnio miałam taką sytuację w tzw. salonie manicure. To, że napiwek jest oczekiwany, to wiadomo, byłam na to przygotowana. Ale okazało się, że mimo, iż płaciłam kartą, to napiwek tylko gotówką. Nie miałam gotówki, sądziłam, że dopiszę do karty. Pani powiedziała mi, żebym poszła do pobliskiego bankomatu… Zapłaciłam za usługę kartą, ale do bankomatu już nie poszłam.