napiwki w samolocie, czyli praktyka stosowana w niektórych amerykańskich liniach lotniczych

-Nie dopisałem. Nic nie daję, bez przesady – powiedział Pan X, kiedy przystąpiliśmy do konsumpcji zestawu, któremu nadano nazwę cheese plate. Była to plastikowa tacka, na której leżało kilka marnych kawałków sera, pięć winogron na krzyż i dwa krakersy. Była to „deska serów” za jakieś osiem dolców.

Lecieliśmy samolotem amerykańskiej niskokosztowej linii, w której dodatkowo płaci się za wszystko : bagaż rejestrowany, bagaż podręczny a także przekąski i napoje na pokładzie. Lecieliśmy linią, która dzień wcześniej doprowadziła nas do białej gorączki, informując na terminalu, że zaplanowany na wieczór rejs odbędzie się rano.

-Dlaczego?
-Bo pilot zachorował.
-Czy macie tylko jednego pilota?
-Nie możemy znaleźć zastępstwa.
-Kto wyrówna nam straty?
-Proszę dzwonić do działu obsługi.

Lecieliśmy linią samolotu, w którym siedzenia były twarde jak skała i przypominały trochę tylną kanapę w polskim radiowozie wykonaną z plastiku (żeby łatwiej było sprzątnąć pawia puszczonego przez pasażera). Lecieliśmy amerykańską linią Frontier. Linią, w której od jakiegoś czasu w jawny sposób sugeruje się, że za to, iż personel pokładowy poda Ci napój lub przekąskę, (za którą musisz zapłacić), masz jeszcze dorzucić napiwek.

-Czy Twoim zdaniem to nie przegięcie, że ona podsuwa mi pod nos tablet z pozycją tip? – spytał Pan X kiedy oddał już stewardessie tablet, na którym nie dopisał żadnego napiwku.
-Moim zdaniem to stoi na głowie – odpowiedziałam.

Wszyscy wiemy, że „tanie latanie” wcale nie jest takie tanie. Trzeba mieć naprawdę szczęście żeby załapać się na coś taniego. Jak się doliczy do „taniego” biletu te wszystkie opłaty, podatki i inne dodatki, to się okazuje, że to żaden wielki „deal”.

Dopisywanie napiwku w USA

W Stanach Zjednoczonych po dokonaniu transakcji kartą, czy to w restauracji, u fryzjera, albo w gabinecie kosmetycznym dostaje się tradycyjnie wydruk, na którym widnieje kwota do zapłaty. Pod nią znajduje się pozycja „tip” czyli napiwek. Nie ma czegoś takiego na wydrukach w Polsce (a przynajmniej ja się z tym nie spotkałam). Opłacający rachunek w USA może dopisać wówczas wysokość napiwku – w Ameryce przyjmuje się, że to co najmniej 15 procent. Praktykuje się to od lat w gastronomii i w niektórych usługach a jakiś czas temu podobne zasady zaczęto stosować w linii Frontier. Po zamówieniu przekąski czy puszki napoju pojawia się pani lub pan z tabletem do opłacenia transakcji. Na wyświetlaczu widnieje pozycja „tip” czyli napiwek.

Napiwki w USA 

Amerykanie od dawna rozdają napiwki na lewo i prawo. Jednak napiwki w samolocie to co innego. Zainteresowałam się tym tematem i zaczęłam trochę szperać w sieci. Cóż się okazało? Pomysł zaczął kiełkować w 2016 roku. Personel pokładowy linii Frontier sprzeciwiał się wówczas tym planom. Ludzie chcieli wyższych zarobków a nie napiwków od pasażerów. Linia wprowadziła jednak swoje zasady.

AFA (The Association of Flight Attendants) czyli amerykańskie Stowarzyszenie skupiające personel pokładowy szacuje, że w ciągu 3 lat personel Frontiera zarobił na napiwkach kilka milionów dolarów. Linia nie ujawnia jakie to kwoty, ale nie podważa jednocześnie podawanych szacunków. Według amerykańskich mediów Frontier nie jest jedynym przewoźnikiem, który stosuje tego typu praktyki. Nie spotkałam się jednak z wymuszaniem napiwków w samolotach takich linii jak Delta czy American Airlines. Osobiście uważam, że napiwki w samolocie to kuriozum. Właściciele linii chcą tak jak restauratorzy w USA zrzucić na klientów częściowe utrzymywanie personelu pokładowego. Długofalowo może to doprowadzić do obniżenia pensji.

Ameryka napiwkami stoi

Amerykanie mają wbite do głów, że muszą zostawiać napiwki w restauracjach ponieważ „ci ludzie tak mało zarabiają”. Przyjęli do wiadomości fakt, że obsługa w gastronomii wynagradzana jest na najniższym z możliwych poziomów i należy ją wspierać za pomocą napiwków. Amerykanie w bierny sposób się temu poddają.

Mało tego, Amerykanie zaczynają stosować napiwki tam, gdzie nikt ich nawet nie przewidywał. Nie potrafią się powstrzymać. Mają to we krwi. Przykład? Uber. Od jakiegoś czasu również w Uberze w USA próbuje się na pasażerach wymuszać napiwki. Po zakończeniu kursu dostaje się tradycyjnie informację o sumie jaką zostanie obciążona karta za wykonany przejazd. Co jeszcze przychodzi? Jak to co? Pytanie : Czy chcesz dopisać napiwek dla kierowcy? Albo to : Twój kierowca lubi kawę ze Starbucks, pomóż mu uzbierać pieniądze na kartę podarunkową.

Zdziwienie? Witaj w Ameryce

Jeżeli będziesz kiedykolwiek lecieć w USA linią Frontier, to pamiętaj, że niczego nie dostaniesz na pokładzie, więc albo kup sobie napój i coś do jedzenia na terminalu, albo przygotuj się, że zapłacisz w samolocie. Nie zapomnij też, że płacąc kartą (o ile pamiętam nie przyjmują gotówki), na wręczonym Ci do podpisu wyświetlaczu pojawi się pozycja tip czyli napiwek. A jeśli ciekawi Cię kto tę nadwyżkę bierze, to wiedz, że idzie ona w całości na konto osoby, która Cię obsługuje.

Przecież to oczywiste – pomyślisz. A wcale nie. Do końca 2018 roku we Frontierze było tak, że po każdym locie personel pokładowy dzielił po równo między siebie wpływy z napiwków. Od 1 stycznia 2019 ta zasada już nie obowiązuje. Teraz każdy bierze to, co dostanie od pasażerów. Każdy jest więc kowalem swojego losu a raczej napiwku.
I co Ty na to? Jesteś za napiwkami w samolotach? 

A jeśli chcesz poczytać więcej o napiwkach w USA to zajrzyj tutaj :

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.