Ułaskawienie indyka w Białym Domu

W radiu grają świąteczne piosenki w stylu Christmas Eve czy Christmas Time, Pan X siedzi za kółkiem a ja obok z laptopem na kolanach. Jest wieczór a my podobnie jak wielu innych ludzi w Ameryce wleczemy się w korku. W czwartek Thanksgiving. Wszyscy gdzieś jadą.

Wczesnym popołudniem w środę, w Ogrodzie Różanym przy Białym Domu, prezydent Barack Obama, zgodnie z tradycją ułaskawił indyka. Tegoroczny szczęśliwiec ma na imię Cobbler i w przeciwieństwie do
kolegów, nie trafi na stół, lecz dożyje późnej starości na terenie
posiadłości George’a Washingtona w Mount Vernon w stanie Virginia.


Prezydentowi towarzyszyły Malia i Sasha, dzielnie stojąc koło ojca i wypełniając obowiązki pierwszych córek. Barack Obama, któremu naprawdę trudno odmówić wdzięku darował ptakowi  życie, wykonując dziwny gest w powietrzu, przypominający nieco błogosławieństwo. Rozmawialiśmy sobie na ten temat z Panem X i doszliśmy do wniosku, że w sumie nie jest to takie proste i oczywiste jak symbolicznie powinien ten moment wyglądać.

W każdym razie, w Ogrodzie Różanym było sporo zaproszonych gości, ale oczywiście tylko część mogła siedzieć na krzesłach. Reszta stała. Wierzcie mi, KAŻDY chce mieć zdjęcie prezydenta, córek prezydenta, prezydenta z córkami, prezydenta z indykiem i córkami. Las rąk z aparatami i komórkami unosił się więc w powietrzu niemal non stop. Ale trochę fotek udało się zrobić. Happy Thanksgiving!