teorie spiskowe w USA

Teorie spiskowe w USA

Zastanawiałam się jakiś czas czy o nim napisać. Czy powinnam, bo to postać w USA bardzo kontrowersyjna i mam przeczucie, że jeśli nie wiesz nic o tym człowieku, to ciekawość popchnie Cię prawdopodobnie do tego, żeby zobaczyć jakie treści publikuje w internecie. Ale pomyślałam, że skoro piszę na tym blogu o rzeczach, które dotyczą Ameryki a on jest częścią tego kraju, to jemu poświęcę chwilę. Jest to również doskonały pretekst, żeby zatrzymać się na chwilę przy zagadnieniu pt. wolność słowa.

Jeśli należysz tak jak ja do fanów serialu Homeland, to pamiętasz, że w pokazywanym w 2017 roku, szóstym sezonie,  pojawił się nowy bohater, budzący skrajne emocje dziennikarz radiowy, niejaki Brett O’Keefe. Nie będę rozpisywać się na temat wątków fabuły, bo jeśli oglądasz serial, to wiesz o co chodzi, a jeśli nie, to nie mam zamiaru niczego tu zdradzać, bo być może najdzie Cię ochota na serial, który szczerze polecam.

Nie ma raczej wątpliwości, że twórcy Homeland wymyślając postać Brett’a inspirowali się Alexem Jonsem, 43-letnim radiowcem, który jest gospodarzem programu Alex Jones Show emitowanego przez ponad 90 stacji radiowych w Stanach Zjednoczonych. Tu krótkie wyjaśnienie. W USA możesz usłyszeć tę samą audycję radiową, którą prowadzi ten sam człowiek, w różnych, niezależnych od siebie stacjach radiowych, w różnych częściach Ameryki. Radio to biznes jak każdy inny. Tu po prostu produktem jest progam radiowy firmowany nazwiskiem osoby przyciągającej słuchaczy. Takim kimś jest bez wątpienia Alex Jones, mający w USA miliony fanów, osoba numer jeden w dziedzinie teorii spiskowych.

Jons, o którym robi się głośno co jakiś czas za sprawą kolejnych kontrowersyjnych treści, zasłynął latem 2017 roku wystąpieniem na swojej stronie internetowej InfoWars, w którym zaprezentował „dowody” na to, że … Michelle Obama jest mężczyzną. Pamiętaj, że mówimy tutaj o byłej pierwszej damie Stanów Zjednoczonych. Film z „dowodami” takimi jak sukienki układające się tak, jakby przykrywały męskie genitalia, fragmenty przemówienia Baracka Obamy, w którym prezydent mówi o swojej żonie „Majkel” oraz krótka rozmowa z 2014 roku, z nieżyjącą już (także kontrowersyjną) artystką komediową Joan Rivers, która oznajmia biegnącemu za nią reporterowi, że Michelle Obama jest „tranny” czyli transseksualistą, to najpopularniejsze video w historii strony internetowej prowadzonej przez Jonsa.

Przyznam szczerze, że kiedy po raz pierwszy natrafiłam na tę wiadomość, nie wierzyłam własnym oczom. Ale zaczęłam szukać. I okazało się, że na YouTube filmów z „dowodami” w tej sprawie jest od lat po prostu zatrzęsienie. Różni internetowi twórcy interpretują zdjęcia, ruchy, budowę ciała (szerokość ramion, wzrost, wielkość dłoni) Michelle Obamy, od dawna sugerując, że jest mężczyzną. To wszystko jest w internecie, nikt tego nie blokuje, nie usuwa.

Nie znajdziesz jednak rewelacji na temat Alexa Jonsa w najpotężniejszych amerykańskich mediach. One po prostu go ignorują. No może z jednym i to wielkim wyjątkiem. Na początku lata w 2017 roku, znana w USA dziennikarka, Megyn Kelly, o której głośno zrobiło się także na świecie za sprawą pytania, które zadała Donadowi Trumpowi w czasie pierwszej debaty prezydenckiej, a w którym wytknęła mu, że nazywał nielubiane przez siebie kobiety tłustymi świniami, nierobami czy psami zaprosiła do swojego programu Alexa Jonsa. Był to jeden z pierwszych jej wywiadów dla nowej telewizji (NBC), z którą podpisała rekordowy kontrakt, z pensją wynoszącą – jak się w Ameryce spekuluje – 20 milionów dolarów rocznie.

Media w USA oszalały. Nie mogły pojąć jakim cudem ktoś wpadł na pomysł by w ogóle rozmawiać z Jonsem. Telewizja NBC musiała wystosować oficjalne oświadczenie w tej sprawie ponieważ i branża i widzowie nie kryli oburzenia faktem, że do rozmowy w telewizji zaproszono kogoś, kto uważa, że za 11 września stały amerykańskie władze, czy że strzelanina w Sandy Hook (2012 rok), w której zginęło 20. dzieci, uczniów miejscowej podstawówki była mistyfikacją, i że nikt nie zginął a ofiary zagrali dziecięcy aktorzy. Ludzie nie chcieli oglądać promowanego z wyprzedzeniem wywiadu, swoje reklamy wycofali sponsorzy a sama rozmowa miała niską oglądalność.

Ale to, że widzowie NBC nie chcieli oglądać Jonsa nie znaczy, że nie może on mówić tego, na co ma ochotę. Wolność słowa gwarantuje bowiem Amerykanom pierwsza poprawka do Konstytucji USA i Alex Jones z niej korzysta. Nie jest jednak tak, że ludzie głoszący kontrowersyjne treści nie ponoszą z tego powodu żadnych konsekwencji (zwłaszcza ci, bez odpowiedniego zaplecza finansowego). Michelle Obama, która była wielokrotnie przedmiotem ataków nie pozywała nigdy do sądów osób, które ją obrażały. Ale ci, którzy się zagalopowali musieli potem przepraszać, nie dlatego, że była pierwsza dama tego oczekiwała, ale z powodu presji społecznej i szkód jakie sobie sami wyrządzali, mówiąc to, co im ślina na język przyniosła. Przykładem jest kongresmen, który kilka lat temu powiedział publicznie, że „Michelle Obamy poucza innych jak zdrowo jeść a sama ma wielki tyłek”. Kongresmen, który zapomniał, że czasem naprawdę warto ugryźć się w język, przeprosił potem pierwszą damę, z powodu fali krytyki jaka na niego spadła. Podobnie było z autorem filmu video, który sugerował, że najmłodszy syn prezydenta Trumpa cierpi na zaburzenia ze spektrum autyzmu. Melania Trump zagroziła pozwem. Autor filmu, który zdążyło zobaczyć kilka milionów osób usunął go z internetu a następnie wystosował przeprosiny.