Jakiś czas temu mądry pan na łamach jakiegoś portalu (nazwy nie pamiętam) radził Amerykanom w jaki sposób rozsądnie gospodarować budżetem i ograniczyć wydatki. Ekspert wyliczył ile przeciętny John wydaje na drobne przyjemności, które w skali roku idą w tysiące dolarów. Do takich wydatków zaliczył między innymi codzienną kawę w Starbucksie. Kawowa sieć nie była pewnie zachwycona tą analizą. Aż dziw bierze, że nie pozwała mądrego pana do sądu ( jak to w Ameryce) za ewentualne straty. No ale, mniejsza z tym.


Napiwek w restauracjach, kawiarniach i barach w USA jest  – jak pisałam już kiedyś – „dobrowolnym obowiązkiem”. W Starbucksie ta zasada nie obowiązuje, ale oczywiście tip wrzucony do pojemniczka przy kasie jest mile widziany. Pojemniczek stojący tam „od zawsze” po pewnym czasie staje się jednak niewidzialny i mało kto zwraca na niego uwagę. Co zrobić?  Oczywiście wykorzystać miłość Amerykanów do sportu:)

Ostatnio w Starbucksie Pan X i ja widzieliśmy taki oto obrazek. Dwa pojemniczki na drobne ustawiono niemal przed samym nosem kupującego (na blacie nie było już w zasadzie wolnego miejsca). Przy pojemnikach oznaczonych nazwami zespołów umieszczono kartkę z pytaniem „Której waszyngtońskiej drużyny jesteś większym fanem?” Sprytne, prawda?:)

Wracając do opinii eksperta. W związku z tym, że nie jestem uzależniona od kawy i pijam ją raz na jakiś czas, to nie dla mnie były te wskazówki. Rada przydała się jednak Panu X, ponieważ był moment, iż zaglądał do Starbucska codziennie. Korzyści z tego były wątpliwe, bo po pierwsze – kawa szła w boczki ( Pan X gustował w kalorycznej bombie White Chocolate Mocha), bo drugie – kosztowała ponad 3 dolce (najmniejsza wersja) czyli rujnowała budżet (powoli i niepostrzeżenie).

Pan X wdrożył więc w życie program eksperta i przestał chadzać do Starbucksa każdego dnia, przerzucając się dodatkowo na gorzką kawę bez dodatków ( za dolara z hakiem).  Na White Chocolate Mocha pozwala sobie tylko czasami, od święta. Oczywiście marzy o niej okrutnie. Jednak w związku z tym, iż od niedawna znów obsesyjnie liczy kalorie (który to już raz), to najzwyczajniej w świecie musiał o swojej kawce zapomnieć. Bardzo mi przykro:)

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.