Jak bardzo cię boli?

Widziałam niedawno na Facebooku zdjęcie przedstawiające koszmarne, szpitalne jedzenie. Jakiś czas temu widziałam (także na Facebooku) zdjęcie zrobione na szpitalnym łóżku, na którym ktoś eksponował siebie ze swoją pooperacyjną raną. Nie wiem dokładnie czyja to była rana, ponieważ pokazał mi tę fotkę znajomy, którego znajomy to zamieścił. No cóż, niektórzy lubią dzielić się dosłownie wszystkim;)

Ten krótki wstęp nie oznacza, że sama chcę pisać o chorobach, kiepskim szpitalnym jedzeniu, czy nie daj Boże pokazywać zdjęcia jakiś ran. Ten krótki wstęp oznacza, że chcę przytoczyć Wam moje ulubione pytanie, które zadawano mi w amerykańskim szpitalu (byłam krótko, nic mi nie jest).

-Jaki jest twój poziom bólu? – zapytała pielęgniarka, która weszła do pokoju. Wcześniej na tablicy wiszącej na przeciw łóżka napisała flamastrem swoje imię i numer telefonu pouczając, że mogę w każdej chwili po nią zadzwonić. Standardowo zmierzyła ciśnienie i temperaturę i umieściła wszystkie informacje w systemie. Obok łóżka nie było żadnej podkładki z kartką, na której widniałyby jakiekolwiek informacje dotyczące mnie, lecz komputer, w którym znajdowały się wszystkie dane.

-To jaki jest twój poziom bólu?
-Poziom bólu???
-W skali od jeden do dziesięć, na ile oceniasz? Na dziesięć a może na dwa?
-Nie wiem, TO nigdy mnie nie bolało.
-Musisz podać mi liczbę.
-To może… siedem?

Klik, klik, klik. Siedem trafiło do systemu.
-Naszym celem jest zredukowanie twojego bólu o kilka punktów.
Pielęgniarka znika a ja zastanawiam się czy boli mnie na siedem czy jednak na sześć a może tak naprawdę przesadzam i w skali bólu to zaledwie dwa????
-Skąd mam wiedzieć na ile mnie boli?! – mówię do Pana X, który siedzi obok.
-Mogłaś powiedzieć jej sto – żartuje Pan X, który również uważa, iż określenie poziomu bólu w dziesięciostopniowej skali jest bez sensu.

Niedługo potem pielęgniarka wraca z lekami. Dostaję środki przeciwbólowe, które – jak się domyślam- są proporcjonalne do poziomu bólu, który sama określiłam. Jeśli więc dostanę małpiego rozumu, sama będę sobie winna. Trzeba było mówić, że boli na trzy albo cztery.

Mija kilka godzin. Puk, puk.
-Mam na imię Tina. Przez najbliższe 12 godzin będę twoją pielęgniarką. W skali od jeden do dziesięć, jaki jest twój poziom bólu?

:):):):):):):)