Jeżeli ktoś mi powie, że po ulicach Aspen nie chodzą niedźwiedzie, to mu powiem: Nie gadaj. Chodzą!
Jechaliśmy samochodem, gdy Pan X rzekł :
– O co tu chodzi, o co tu chodzi?

W centrum Aspen, tu gdzie znajdują się kafejki, bary i restauracje a także butiki Prady, Gucciego i Diora kłębili się ludzie, którzy dzierżyli w dłoniach albo komórki albo porządne aparaty z lufami. Wszyscy trzaskali foty. Ile wlezie.
-Kogo oni fotografują? – dopytywał Pan X.
-Może jest tu jakaś gwiazda? – odparłam.
Głowy chodziły nam dookoła, bo chcieliśmy zobaczyć kim jest ta sława.
-A może to jakaś sesja? Celebryta w gaciach na tle gór? – stwierdził Pan X, by dosłownie sekundę później wykrzyczeć: Jasny gwint! Niedźwiedź na drzewie!

Z wysokości trzech, może czterech metrów zwisały nogi a raczej łapy misia (w każdym razie, chodzi mi o to z tyłu). Korpus ciała prześwitywał z pomiędzy liści. To był najprawdziwszy w świecie niedźwiedź, który był uczepiony drzewa.
-Wszedł tu prawdopodobnie w nocy – powiedział policjant, z którym rozmawialiśmy kilka chwil później stojąc na chodniku i cykając foty jak reszta społeczeństwa. Uściślając, to Pan X głównie cykał i jemu możecie podziękować za dokumentację fotograficzną. Panu X miś bardzo przypadł do gustu i mówił na niego cały czas yogi. Żałował tylko, że nie może podejść wystarczająco blisko.
-Ale co będzie z niedźwiedziem?
-Mamy nadzieję, że zejdzie sam – odparł policjant.

Miś co chwilę zmieniał pozycję, męczył się biedak najwyraźniej. Był pewnie i zmęczony i przerażony. Wokół było trochę policji i jeszcze więcej gapiów. Każdy chciał zobaczyć misia w centrum kurortu, na dodatek na drzewie. I pani z trójką małych dzieci, i pan z sygnetem, który zdawał przez telefon komuś relację z tego co widzi, i starsze małżeństwo, któremu trafiła się taka atrakcja podczas wakacji.
– Czasem się to tu zdarza – powiedział policjant.

I niech mi ktoś powie, że po ulicach Aspen nie chodzą niedźwiedzie!;)

 

 

 

 

ps. Nie wiem czy miś zszedł sam, czy trzeba było mu pomóc. Postaliśmy jakiś czas i pojechaliśmy dalej. Kilka słów o samym Aspen w stanie Kolorado i oczywiście zdjęcia z kurortu, w kolejnym wpisie. Do miłego!

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AnonimowyLeeWojtek Tołyż Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

U nas to sie zdarza w miescie ale nigdy nie mialam szansy widziec misia na drzewie. Zwykle sie dowiaduje z dziennika TV.
Ale mieliscie szczescie. Kapitalne zdjecia
Amcapol

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wy to macie szczęście! Nawet niedźwiedzia na drzewie zobaczycie! I to gdzie!
Pozdrawiam Was z krainy zwierzątek mniej egzotycznych.
ps. najbardziej gryzą komary.

Wojtek Tołyż
Gość

Super przygoda! Ciekawie opisana i sfotografowana! Pozdr

Lee
Gość

Wojtek, dzięki! Przygoda rzeczywiście się trafiła;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miś jak miś, ładne pagórki w tle, ciekawe z czego żyją tamtejsi górale ?