hollywoodzkie rezydencje

Hollywoodzkie rezydencje

Jakiś czas temu pomyślałam, że pokażę Ci kilka domów w hollywoodzkim stylu. Celowo nie piszę „amerykańskich domów”, ponieważ typowe amerykańskie domy to lekkie, drewniane konstrukcje, które stawia się bardzo szybko, i o których potem słyszysz w telewizji, że „zostały porwane przez huragany”. Nie ma co się dziwić. Niektóre z nich są tak lekkie, iż ma się wrażenie, że gdyby się mocniej kopnęło, to noga przeszłaby na drugą stronę ściany.

Nie mieszkam w takim domu, mieszkam w murowanym, piętnastopiętrowym mrówkowcu, w Ameryce szumnie nazywanym apartamentowcem. Zaliczyłam kilka huraganów w Waszyngtonie i nigdy nie miałam powodu do obaw, ponieważ żyję właśnie w takim budynku. Jednak mieszkanie w domu, zwłaszcza o lekkiej, drewnianej konstrukcji, z drzewami na posesji to już podczas szalejącego wiatru problem. Jeśli w czasie huraganu zwali Ci się na ogród drzewo i nie masz odpowiedniego ubezpieczenia, to dostaniesz rachunek za jego usunięcie, po którym możliwy jest zawał serca. Ameryka to wolny kraj, ale za wszystko się tu płaci. Nawet za przyjazd straży pożarnej. Tak tak. Ludzie tracą dobytki w pożarach i dostają potem rachunki na kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy dolarów, bo ich ubezpieczenia nie obejmowały kosztów związanych z akcją gaśniczą.  

Zastanawiałam się, co mogłabym jeszcze napisać przy okazji tematu „hollywoodzkie rezydencje”, które w przeciwieństwie do standardowych amerykańskich domów są solidne, murowane, często w stylu hiszpańskim z lat dwudziestych poprzedniego stulecia. Żeby było coś więcej niż „patrz to są hollywoodzkie rezydencje za grube miliony dolarów, które otaczają palmy, egzotyczne rośliny, kaktusy, drzewa pomarańczowe i cytrynowe”. Szukałam więc haczyka.

hollywoodzkie rezydencjePamiętam, że kiedy dawno temu zaczynałam pracę w radiu, mój ówczesny szef oczekiwał, że wszyscy, cały zespół, będziemy stawiać się na porannych zebraniach z propozycjami własnych tematów.
-Tylko po gazetach mi nie robić! – mówił, gdy ktoś chciał zerżnąć coś z lokalnego dziennika.
-Tematy leżą na ulicy – zwykł powtarzać a my przewracaliśmy dyskretnie oczami, bo jakoś tak było, że człowiek chodził nie tą ulicą co trzeba.

Po jakimś czasie zrozumiałam jednak o co mu chodzi. Jeśli dobrze się patrzy, to zaczyna się dostrzegać wiele z pozoru nieistotnych rzeczy, z których jednak da się zrobić dużo. Nie chodziło też o to, żeby totalnie ignorować o czym piszą gazety. Chodziło o to, by nie powielać tematów i nie kopiować ich ślepo. Należało iść dalej lub spojrzeć na zagadnienie z zupełnie innej strony.

hollywoodzkie rezydencje

Jaki więc mam haczyk na hollywoodzkie rezydencje?

Rozwód Jennifer Aniston. Nie, nie będę się tu rozpisywać o perypetiach sercowych aktorki. Lecz o tym w jaki sposób w Ameryce pewne rzeczy się rozgrywa. Zapytasz : rozwód? Odpowiem : nie, własne interesy. Jennifer Aniston jest gwiazdą marcowego wydania  amerykańskiego magazynu wnętrzarskiego Architectual Digest. Słynąca z chronienia prywatności aktorka wpuściła do swojego domu ekipę pisma, która zrobiła zdjęcia wewnątrz rezydencji i na zewnątrz. Na fotografiach widzimy pokoje, ogród, taras, bosą Jennifer w wygiętej pozie na oparciu fotela oraz męża Justina przed domem w towarzystwie dwóch motorów.

Kiedy gruchnęła wieść, że para się rozwodzi, w amerykańskim internecie po prostu się zagotowało. Przeczytałam kilka artykułów, ponieważ bardzo zaciekawił mnie wątek dotyczący sesji fotograficznej dla Architectual Digest. I cóż się okazuje? Sesja była realizowana w grudniu i Jennifer Aniston mimo, iż opowiadała jak doskonale jej się żyje z mężem w willi ze zdjęć, zapewne doskonale wiedziała, że to koniec (ukochanego nie było w tym czasie w domu, bo już od dawna mieszkał w Nowym Jorku). Sesja miała więc na celu pokazanie nieruchomości, w której zainteresowana nie miała zamiaru dłużej żyć, i której chciała się po prostu pozbyć.

Tadam! Tydzień po pojawieniu się magazynu na rynku, ujawniono wiadomość o separacji a kilka dni dalej była już oferta, że willa, którą aktorka kupiła w 2011 roku za 21 milionów dolarów jest na sprzedaż. Ha ha. Teraz, gdy patrzę na fotografie Justina Theroux’a, który w motocyklowym stroju pozuje przed – jak głosi podpis – głównym wejściem do rezydencji (na końcu będzie link), to myślę, że zgodził się na maskaradę, pod warunkiem, że będzie to fota przed bramą.

hollywoodzkie rezydencje
Przy okazji jednego z naszych wyjazdów do Hollywood Pan X i ja wybraliśmy się na wycieczkę, dzięki której mogliśmy „zobaczyć” rezydencje gwiazd (domu Jennifer Aniston nie oglądaliśmy, ale widziałam aktorkę na żywo w Hollywood, gdy odsłaniała swoją gwiazdę w Alei Sław, link będzie na końcu). Wycieczkę, podczas której ogląda się domy gwiazd można kupić od ręki przy Hollywood Boulevard, po którym nieustannie kręcą się ludzie próbujący wcisnąć ją turystom. Była to zorganizowana wyprawa busem z odkrytym dachem, podczas której oglądaliśmy głównie bramy wjazdowe i wysokie mury, ponieważ domy sławnych ludzi po prostu za nimi się kryją. Na dodatek bus przy tych domach zaledwie zwalniał, bo zwyczajnie nie można przy nich się zatrzymywać. Taka to była atrakcja.

Ale na hollywoodzkich wzgórzach a także w okolicach Beverly Hills jest wiele okazałych domów, otoczonych pięknymi ogrodami, które widać z ulicy. Nie należą do gwiazd, tylko do zamożnych ludzi. Zrobiłam trochę zdjęć i dziś pokazuję Ci je na blogu.

hollywoodzkie rezydencje

hollywoodzkie rezydencje

hollywoodzkie rezydencje

hollywoodzkie rezydencje

hollywoodzkie rezydencje

hollywoodzkie rezydencje

hollywoodzkie rezydencje

A tutaj zobaczysz :

* hollywoodzkie rezydencje – to uproszczenie, mam tu na myśli wille w aglomeracji Los Angeles, nie tylko te na hollywoodzkich wzgórzach.