„Kiedy byłam dzieckiem moje pragnienia były proste. Chciałam mieć psa. Chciałam mieć dom ze schodami, taki z dwoma piętrami, dla jednej rodziny (…) Przez osiem lat żyłam w miejscu, gdzie jest więcej schodów, niż byłam w stanie policzyć. W miejscu z kręgielnią oraz kwiaciarnią wyłącznie na potrzeby domu. Spałam w łóżku z włoską pościelą. Nasze posiłki były przygotowywane przez światowej klasy profesjonalistów, lepszych niż w 5-gwiazdkowych restauracjach (…) A potem to się skończyło. (…) I kiedy to się kończy a Ty wychodzisz przez drzwi budynku z najsłynniejszym adresem na świecie, musisz odnaleźć siebie na wielu płaszczyznach na nowo” -rozpoczyna swoją 400-stronicową opowieść Michelle Obama.

Becoming”, polski tytuł „Moja historia”

Książka byłej pierwszej damy USA to jedne z najszybciej sprzedających się politycznych wspomnień wszech czasów. „Moja historia” rozeszła się w Stanach Zjednoczonych w ponad 3,4 miliona egzemplarzy, na całym świecie w ponad 6 milionach (dane ze stycznia 2019).  To równocześnie książka, za którą wydawca zapłacił z góry największą w historii zaliczkę. Nie wiadomo dokładnie na ile wyceniono wspomnienia Michelle a na ile Baracka Obamy, które dopiero się ukażą. Wiadomo, że wydawca wyłożył w ciemno za obie autobiografie 65 milionów dolarów.

„Becoming”, o czym to jest

Kupiłam wspomnienia Michelle Obamy w wersji na Kindle (czytam po angielsku, dlaczego Kindle możesz przeczytać tutaj). Zapłaciłam za książkę 15 dolarów. I nie żałuję ani centa. Wspomnienia pierwszej damy USA pochłonęły mnie bowiem bez reszty. Michelle Obama napisała autobiografię pasjonującą, wzruszającą, refleksyjną a także zabawną i pełną anegdot. Jedyne czego żałuję to fakt, że wspomnienia mają tylko 400 stron. Dla mnie mogło by być jeszcze ze 200 stron więcej, zwłaszcza z okresu przypadającego na czas w Białym Domu.

Książka Michelle Obamy, Becoming, Moja historia

Kiedy przed premierą książki w amerykańskich mediach zaczęły pojawiać się pierwsze recenzje a Michelle Obama rozpoczęła wędrówkę po telewizjach w ramach promocji, wiedziałam czego można się spodziewać. Recenzje były świetne. Ujawniono kilka wątków, na przykład o tym, iż Obamowie chodzili na terapię małżeńską, bo przestało im się układać, o tym, że córki urodziły się dzięki metodzie in vitro, bo były problemy, o poronieniu, pracy w firmie prawniczej, chorobie ojca. Ale prawdziwe smaczki są w środku a nie w tekstach promocyjnych na portalach. 

„Moja historia”, O Baracku, o dzieciach, o sobie

Tak, książka jest w pewnym sensie rozliczeniem z mediami i wizerunkiem w środkach masowego przekazu. Michelle Obama jak każda była pierwsza dama odnosi się do głośnych i szeroko komentowanych zdarzeń. Do większych i mniejszych burz, czasem w szklance wody. 

Jestem w Waszyngtonie od 2009 roku i dokładnie pamiętam te wszystkie „afery”. Przypominam sobie nagłówki: Szorty???? Pierwsza dama??? Nie uchodzi! Tak, Michelle Obama wysiadła z Air Force One w krótkich spodenkach udając się z rodziną na wakacje. Zdjęcia żony prezydenta USA z odsłoniętymi udami, sfotografowanej na schodach samolotu fruwały wszędzie. I Ameryka a raczej amerykańskie media były zniesmaczone. 

W książce „Moja historia” Michelle Obama odnosi się do szortów. Pisze również o tym jak to się stało, że ośmieliła się objąć królową Elżbietę II, co było wielkim międzynarodowym skandalem a także dlaczego włożyła na spotkanie z królową sweterek. Jest wiele takich przykładów i odpowiedzi na nie. Nie, nie zamierzam streszczać Ci książki, którą być może zechcesz przeczytać. Chcę Ci natomiast przytoczyć kilka fragmentów, które mnie rozbawiły, które mówią coś o Ameryce a także pokazują jak niesamowitą drogę przeszła Michelle Obama. Jest nawet polska wzmianka. Malutka. Ale jest.   

„Becoming” polski wątek 

Przyszła para prezydencka poznała się w Chicago, w kancelarii prawniczej, w której pracowała Michelle, a do której Barack Obama przyszedł na staż. W części poświęconej tamtemu okresowi Michelle Obama wspomina, że Barack, który po jakimś czasie stał się jej chłopakiem – nałogowo czytał książki i gazety. Że miał zawsze jakiś swój kąt lub pokój nazywany „jamą” (hole). W jamie panował niezmiennie straszny bałagan i piętrzyły się w niej stosy rzeczy do przeczytania. Ale dzięki temu, że Barack tyle czytał mógł – jak pisze była pierwsza dama – „równie pasjonująco opowiadać o wyborach w Polsce jak i o tym, które z filmów i w jaki sposób zrecenzował Roger Ebert” ( Ebert, nieżyjący już amerykański krytyk filmowy).

„Moja Historia”, bałagan Baracka Obamy

Do bałaganiarstwa męża Michelle Obama powraca w części dotyczącej okresu w Białym Domu. Po zaprzysiężeniu i przeprowadzce do Waszyngtonu, Barack Obama miał trzech osobistych pokojowych, którzy układali mu ubrania w szafach, pucowali buty, prasowali koszule oraz dbali, by miał zawsze pod ręką świeże zestawy strojów na siłownię.
„-Widzisz jaki jestem teraz schludny? Widziałaś moją szafę?” – miał spytać pewnego razu przy śniadaniu, niedługo po przeprowadzce do Białego Domu.
„-Widziałam i nie ma w tym żadnej, twojej zasługi” – odparła Michelle Obama.

„Becoming”, kolor skóry

Kwestia koloru skóry poruszana jest w książce nie raz. Na przykład przy okazji opowieści z czasów studiów. Michelle Obama trafiła w akademiku do dwuosobowego pokoju, który dzieliła z białą koleżanką. Po jakimś czasie koleżanka wyprowadziła się. Okazało się, że interweniowała matka dziewczyny. Matka nie mogła zaakceptować faktu, że jej córka zamieszkała w pokoju z Afroamerykanką. 

Była pierwsza dama pisze, że rodziny Baracka i jej patrzyły na kolor skóry z własnej perspektywy. Dla dziadka Michelle Obamy białe dzielnice stanowiły niebezpieczeństwo dla jego czarnych wnuków. Dla babci Baracka Obamy, która była biała, mieszała na Hawajach i miała na imię Toot to czarnoskóry mężczyzna był kimś groźnym. Michelle Obama napisała : „Toot wyznała raz nawet swojemu czarnoskóremu wnukowi (Barackowi), że czasami czuła strach, gdy natknęła się na ulicy na czarnego mężczyznę”.

Kampania wyborcza i rola Michelle Obamy

Kampania wyborcza w Stanach Zjednoczonych jest długa, trwa prawie dwa lata. Jest naładowana wiecami, spotkaniami, wystąpieniami. To katorżnicza praca. Obserwowałam w USA dwie kapanie. Tę przed wyborami w 2012 roku, gdy Barack Obama walczył o reelekcję oraz w 2016, gdy prezydentem USA został Donald Trump. 

Jednak dopiero po przeczytaniu książki „Becoming” dotarło do mnie, jak wielką rolę w wygranej Baracka Obamy w 2008 roku odegrała Michelle Obama. Owszem, wiedziałam, że była jego wielkim atutem. Że bez wątpienia przyczyniła się do wygranej. Lecz nie sądziłam, że wiązało się to aż z tak wielkim zaangażowaniem Michelle Obamy, która jeździła po kraju, występowała publicznie, czasami 3 razy dziennie w 3 różnych miastach. I tak przez wiele miesięcy. Nie, jej rola nie polegała na tym, że stała obok męża i machała do tłumu. Ona jechała do miasta A i miała tam wystąpienie a on do miasta B i tam odbywał swój wiec. Każde z nich osobno, każde na własną rękę, lecz w jednym celu. I tak przez miesiące. Razem pojawiali się sporadycznie.

Część dotycząca kampanii wyborczej była dla mnie fascynująca. Bo to są kulisy. Wszyscy wiemy skądinąd o sztuczkach, stosowanych trickach, strategiach i działaniach, które mają odnieść określony efekt. Ale tak naprawdę wiemy niewiele. Utkwił mi w pamięci fragment, w którym Michelle Obama opisała moment, gdy zaczęła mieć złą prasę. Że się starała, miała porywające wystąpienia, lecz w mediach odbiór był zły. Poprosiła więc o pomoc sztabowców Baracka Obamy (na co dzień pracowała z własnym zespołem, to nie byli ludzi od kampanii kandydata na prezydenta).

Posadzono ją wówczas przed telewizorem i włączono nagranie z jej własnym wystąpieniem. Było dobre, porywające. Lecz… potem ściszono głos do zera. Na ekranie widniała kobieta z zaciętą twarzą, ze zbyt mocną mimiką twarzy i groźną ekspresją. Była to kobieta, która jest zła. A to nie wyglądało  dobrze.

„Moja historia” i wspomnienia dotyczące dzieci

„Uśmiechajcie się, bądźcie miłe, słuchajcie nauczycieli i zdecydowanie nie dłubcie w nosie!” – taką radę usłyszały Malia i Sasha od swojego ojca prezydenta w dniu, gdy po raz pierwszy miały pójść do szkoły po przeprowadzce do Waszyngtonu. 

Wątków dotyczących córek jest w książce sporo. Ciekawie czyta się zwłaszcza te z okresu, gdy Obamowie mieszkali w Białym Domu i byli pod ochroną Secret Service. Dziewczynki były odwożone do szkoły pancernym samochodem. Towarzyszyła im najczęściej babcia, Marian Robinson, matka Michelle Obamy, która zamieszkała wraz z nimi w Białym Domu. 

W 2009 roku Malia i Sasha uczestniczyły z rodzicami w oficjalnej podróży po Europie i Afryce. W ciągu 7 dni spotkały prezydenta Putina, papieża Benedykta XVI, były w rzymskim Collosseum, odwiedziły też Ghanę. Michelle Obama wspomina, że po wakacjach wzięła udział w szkole Sashy w Parent Night. Parent Night to amerykański sposób na integrowanie rodziców. To spotkanie organizowane przez szkołę, w którym uczestniczą rodzice dzieci uczących się w danej klasie. Chodzi o to, żeby rodzice poznali się, żeby mieli ze sobą kontakt.

W czasie jednego z takich wieczorów dla rodziców, Michelle Obama kręciła się po sali, w której uczyła się wówczas Sasha. Dziewczynka była wtedy uczennicą 3 klasy podstawówki. Na ścianie wisiały wypracowania dzieci ze wspomnieniami z wakacji. Pierwsza dama zaczęła je czytać. W wypracowaniu Sashy było napisane : „Byłam w Rzymie i poznałam papieża. Brakowało mu części kciuka”. Michelle Obama zastrzega, że nie wie jak wygląda kciuk Benedykta XVI i czy rzeczywiście ma jakikolwiek ubytek. Podkreśla, że właśnie to zapamiętało jej 8-letnie dziecko z wakacyjnej wycieczki.  

Michelle Obama jak gwiazda rocka

Tournee promocyjne książki po Stanach Zjednoczonych rozpoczęło się w USA w połowie listopada 2018 roku, zaraz po ukazaniu się wspomnień na rynku. Początkowo Michelle Obama miała odwiedzić 12 amerykańskich miast. Jednak spotkania autorskie z byłą pierwszą damą cieszyły się taką popularnością, że agencja zajmująca się organizacją promocji dodała na 2019 rok kolejnych 21 spotkań – w tym część w Europie i Kanadzie. Imprezy odbywają się w halach widowiskowych, uczestniczą w nich tysiące czytelników. Ludzie płacą za bilety po kilkaset dolarów i zjawiają się takie tłumy, jak na rockowych koncertach.

„Becoming, Moja Historia”, dla kogo jest książka Michelle Obamy?

Jeśli szukasz czegoś, co Cię i rozbawi i wzruszy to polecam Ci tę książkę. Jeśli chcesz dowiedzieć się paru rzeczy na temat Ameryki, to też śmiało po nią sięgaj. I wreszcie, jeśli masz ochotę poczytać o pierwszej czarnoskórej pierwszej damie USA, to książka Michelle Obamy jest dla Ciebie. Nie ma tu politycznych gadek, górnolotnych tekstów. Jest życie. Jasne, że była pierwsza dama USA pisze co chce i ujawnia ile chce. Lecz opisuje całkiem sporo prywatnych historii. 

Nie spodziewaj się, że Michelle Obama rozkłada na czynniki pierwsze swoje małżeństwo i wylicza szczegółowo powody terapii dla par. Zapomnij o ploteczkach i wstawkach o politycznych przeciwnikach, jeśli już, to są to drobne wzmianki. Spodziewaj się szczerej, zabawnej, czasem gorzkiej opowieści o dziewczynce, która kiedyś bawiła się lalkami Barbie a dziś jest najbardziej wpływową kobietą w Stanach Zjednoczonych.

Książka Michelle Obamy, Becoming, Moja historia

Książka pt. „Becoming, Moja Historia” jest dostępna również w polskim przekładzie. Można ją zamawiać na stronie Merlin.pl  (jeśli zamówisz do najbliższego kiosku ruchu, nic nie zapłacisz za przesyłkę).

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)Joanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna
Gość
Joanna

Jestem w połowie. Bardzo ciekawa książka. Dużo pokazuje jakim człowiekiem jest Michelle. Jednego tylko nie mogę zrozumieć że niby świat otwaty, kosmopolityczny a ciągle czuć podziały rasowe. Strasznie mnie to smuci że w dzisiejszych czasach ciągle istnieje problem z kolorem skóry, narodowością inna wiarą.

Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)
Gość
Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)

W USA ten problem jest na co dzień. To jest ciągle żywy temat. Niestety.