W Central Parku w Nowym Jorku

Przed wejściem do Central Parku, w pobliżu hotelu Plaza chłopak o egzotycznej urodzie próbował nam sprzedać wycieczkę rikszą po parku za 180 dolarów. Wybraliśmy nogi, bo taniej. Naprawdę bardzo starał się, zapewniając, że będzie robił przystanki, byśmy mogli spokojnie umieścić zdjęcia na Facebooku w albumie pt. „My w Central Parku”. Żyłkę do targowania wyssał pewnie z mlekiem matki. Przedstawiał wiele opcji. Kiedy już odchodziliśmy prawie krzyczał, że może nam zrobić krótką wycieczkę za 75 dolarów („specjalnie dla was moi przyjaciele!”). Wcześniej pytał skąd pochodzimy. Z Polski. „Czyli mówicie po rosyjsku?”

W weekend Central Park był niczym plaża. Dziewczyny w bikini na kocach, panowie, którzy razem z butami zrzucali też skarpetki oraz młodzież ganiająca za latającym talerzem. Ktoś czytał, ktoś stał na głowie. Ktoś jadł, ktoś spał. Każdy robił co chciał. Z jednej strony książki, iPady, komórki i aparaty fotograficzne. Z drugiej – kosze piknikowe, sałatki, kanapki i napoje. Mnóstwo miejscowych i równie wielu turystów. Piknik w Central Parku? Zdecydowanie tak. Albo choćby drzemka. Nawet jeśli miałaby trwać tylko dziesięć minut…

 

 

 

 

 

 

Ci z Was, którzy nie widzieli zdjęć Central Parku jesienią odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu. Możecie go znaleźć tutaj.

Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest