Czy wsiadając do winy naciskasz czasami przycisk, by drzwi zamknęły się szybciej? A czy stojąc na przejściu dla pieszych naciskasz również ten, który ma sprawić, że światło zmieni się na zielone? A wiesz, że w USA zazwyczaj taki przycisk nie działa?
Prawdopodobnie zastanawiasz się teraz, czy przycisk, w Twojej windzie albo przy przejściu dla pieszych, z którego Ty korzystasz to też jakaś ściema. Cóż, tego nie wiem. Wiem, że w Stanach Zjednoczonych przyciski przy przejściach dla pieszych oraz w windach to tzw. placebo buttons czyli takie, które nie robią nic. Przyciski placebo wydają wprawdzie dźwięki i reagują na ruch dłoni, ale na tym ich rola się kończy. Są dokładnie tym samym, co placebo w medycynie. Oddziałują na nasze mózgi. Służą temu, byśmy sobie myśleli, że kontrolujemy sytuację.

-Wcisnęłaś przycisk? – rzekł tradycyjnie Pan X, kiedy staliśmy na przejściu dla pieszych w drodze po dziecko do przedszkola.
-Nie wciskam, nie działa – odparłam.
-Jak to nie działa? – zdziwił się Pan X, uderzając w wypukłe, srebrne kółko pięć razy.
-Działa! – oznajmił odkrywczo – bo światło właśnie się zmieniło.

Owszem, zmieniło się, ale prawdopodobnie tylko dlatego, iż właśnie w tym momencie następował zaprogramowany wcześniej cykl zmiany. Piszę prawdopodobnie, ponieważ nie mam pewności, czy sygnalizator przy którym my staliśmy, to sygnalizator z placebo button. Nigdzie nie jest bowiem napisane, który przycisk to fake a który nie. Wiadomo, że w Nowym Jorku działa tylko niecało sto przycisków z tysiąca zainstalowanych na skrzyżowaniach. Tak samo jest w wielu amerykańskich miastach i władze miast przestały to już nawet ukrywać. Być może zapytasz :

To po co one w ogóle są?

Cóż, są bo są. Wiele przycisków montowano w czasach, gdy ulice były mniej zatłoczone niż dziś. Pieszy miał więc możliwość ręcznej zmiany światła, żeby nie stać na przejściu zbyt długo. Ale dziś ludzie od zarządzania ruchem ulicznym nie pozwalają już na to, by przy takim natężeniu ktokolwiek manipulował ręcznie przy cyklu świateł. Od tego są zautomatyzowane i zaprogramowane odpowiednio systemy oraz czujniki ruchu.

To dlaczego ich nikt nie odinstaluje?

Haha. Bo to kosztuje. Ale koszty to jedno a prewencja to drugie. Jeśli sobie wciśniesz, to czujesz, że działasz. Czujesz, że Ty tutaj decydujesz a nie tylko stoisz biernie, czyż nie?
-Po co wciskasz, przecież nie działa – mówi mi Pan Pan X, kiedy wracamy już z dzieckiem z przedszkola.
-Bo mi od razu lepiej – odpowiadam.

Ludzie od świateł to wiedzą. Jak sobie wciśniemy, to nie łamiemy przepisów. Gdy zbliżasz się do świateł z przyciskiem, to automatycznie zatrzymujesz się przed przejściem. Przyciskasz. Przejmujesz kontrolowanie sytuacji. Czekasz więc. Nie biegniesz na czerwonym, nie idziesz na wydrę.  Wcisnęłaś, więc wiesz, że zaraz się zmieni, prawda? Nie będziesz przecież ryzykować, bo już zadziałałaś żeby było szybciej. Od razu Ci lepiej. Bo masz swój placebo button. Klikasz pięć razy i po sprawie. Za chwilę będzie zielone. A jak nie będzie? To wciśniesz znów. Tym razem dziesięciokrotnie.

Na tej samej zasadzie działają a raczej nie działają w USA przyciski mające przyspieszać zamykanie drzwi w windzie. Na pewno przypominają Ci się sceny z filmów, gdy jakaś piękna dziewczyna uciekała przed strasznym typem a on wskakiwał do windy w ostatniej chwili, mimo, że ona wcisnęła przycisk zamknięcia drzwi sto razy.

W windach w USA przyciski zamykające szybciej drzwi nie działają. Nie mogą działać, ponieważ ustawa z 1990 roku dotycząca osób niepełnosprawnych wymaga, by drzwi windy pozostawały wystarczająco długo otwarte, by ludzie mający problemy z poruszaniem mogli bezpiecznie wejść do środka. Tak więc wciskanie przycisku zamknięcia drzwi w amerykańskiej windzie niczemu nie służy. Nie wciskaj, nie wyżywaj się na guziku ze strzałkami. Nie ma sensu. Może to zmienić tylko osoba posiadająca odpowiedni kod lub klucz. Welcome to America.

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji od strony Ameryka i ja. Zgodę można wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem danych osobowych znajdują się polityce prywatności.