Słynne hamburgery

Przez kilka ostatnich dni widok z okna pokoju w Hollywood był taki : sznur samochodów w kolejce do okienka, z którego coś wydawano. Tak było rano, w południe, wieczorem.

-Co to jest? – pytałam Pana X.
-Pewnie jakaś żarłodajnia.
-Hamburgery?
-A co innego.

Logo tego czegoś nic mi nie mówiło, nie widziałam go wcześniej a może po prostu nie zwróciłam uwagi. Nie jestem fanką fast foodów i unikam ich jak ognia.
-Obok hotelu jest jakiś In-N-Out-Burger, ciągle tu jest kolejka – mówił do znajomego przez telefon Pan X.
-Stary, to najlepsze hamburgery w tej części Ameryki – odpowiedział znajomy.
-No to trzeba iść – powiedziałam do Pana X. Zwłaszcza, że mamy pod nosem.
-Przecież nie lubisz.
-Ale jak są słynne to chcę spróbować.

W środku był tłok, więc szybko pobiegłam zająć stolik, który akurat ktoś zwolnił. Pan X stanął w ogonku i wyraźnie się niecierpliwił. Ja w tym czasie przyglądałam się ludziom. Było tak, jak w amerykańskim fast foodzie, sporo rodzin z dziećmi a także mężczyzn, którzy w przerwie pracy wpadli na posiłek. Hamburgery musiały być jednak sławne, ponieważ pani obok robiła zdjęcia.

-Dostałem przy kasie pięćdziesiąty drugi numerek. W okienku obok wyczytywali dopiero dwudziesty któryś!  – narzekał Pan X, kiedy po jakimś czasie zjawił się z jedzeniem. Na tacy leżały dwa hamburgery i dwie porcje frytek plus ketchup. Cola – ma się rozumieć – też była.
-Poczekaj, trzasnę fotę – powiedziałam do Pana X, powstrzymując go przed pierwszym chapsem. Głupio się jednak czułam robiąc zdjęcia hamburgerom, dlatego ograniczyłam się tylko do użycia telefonu.

-Szału nie ma – orzekł Pan X po pierwszych kęsach.
-Nie ma – przyznałam krótko i zakończyłam jedzenie po trzech gryzach.

Daję jednak plusa za to, że gumowa bułka, która stanowi podstawę każdego hamburgera, jest w tym przypadku opiekana z wewnętrznej strony. Dzięki temu „kanapka” jest lekko chrupiąca. Niestety nie jestem w stanie przetrawić kotleta, tłustego sera i ciężkiego sosu. Frytki? Cóż, mimo reklamy, że smaży się je na wolnym od cholesterolu oleju roślinnym, bardziej smakują mi te w McDonald’s. Sorry.