Hollywood. Na Florydzie

Niedawno, w Miami Beach, ucięłam sobie pogawędkę z facetem, który zarabia na życie robiąc turystom karykatury. Gadaliśmy o tym i owym, on trochę o swoim życiu w różnych miastach w USA, ja trochę o moim w Ameryce i on zapytał mnie w pewnym momencie czy byłam kiedyś w Hollywood. No byłam. Ale jemu nie chodziło o TO Hollywood. Chodziło mu o to DRUGIE. Na Florydzie. W TYM nie byłam. „Musisz koniecznie pojechać” rzekł rysownik i dodał, że od Miami to kilkanaście minut jazdy samochodem. Pojechaliśmy więc z Panem X do tego Hollywood, zwłaszcza, że gość od karykatur zapewniał, że super, że fajna plaża, promenada i w ogóle przyjemnie.

Pierwsze, co mnie uderzyło to fakt, jak wielkie znaczenie w nadmorskich kurortach ma słońce (Hollywood leży nad Atlantykiem). W tym dniu słońca brakowało. Było pochmurno ale bardzo ciepło. Okolica wydawała się jednak dość bura a odrapane budy zwane „restauracjami” jawiły się jako jeszcze mniej atrakcyjne. Mimo to, przy promenadzie w Hollywood był tłum. Na wąskiej plaży też.

Piasek usiany był leżakami i kolorowymi parasolami chroniącymi od słońca ( mimo, że go nie było). Na promenadzie zaś i na tych leżakach urzędowali głównie sami… starsi ludzie. Tu nie było jak na plaży w Miami, gdzie nad wodą prężyły się ciała niczym z katalogu. Tu było jak nad polskim morzem  przed sezonem turystycznym, kiedy po deptaku kręcą się głównie kuracjusze sanatoriów.

Pospacerowaliśmy trochę po „hollywoodzkiej” promenadzie, gapiąc się na nagie torsy i brzuchy. Cyknęłam kilka zdjęć ale nie miałam specjalnie czego fotografować. Budy z mydłem i powidłem jak wszędzie z „modnymi” ubraniami oraz okularami Prady, Diora, Versace i Gucci tylko za 12 dolarów w „salonach” na miarę tych marek. Był moment, że ożywiłam się na chwilę, ponieważ przy promenadzie kłębił się tłum. Poszliśmy więc w tamtym kierunku.

– Co to? – spytałam Pana X, bo nie bardzo rozumiałam dlaczego ludzie przyglądają się jakiejś budowie.
– Wylewają beton – odparł Pan X.
– No i co? – pytałam dalej.
– Nie wiesz, że wylewanie betonu jest interesujące? – odparł drwiąco Pan X.
Nie wiedziałam. Musiałam pojechać do Hollywood (na Florydzie) żeby się dowiedzieć;)