W USA paczki zostawia się na wycieraczce

-Po ośmiu latach w Ameryce dalej tego nie kumam.
-Jesteś z Polski, więc jak masz kumać? – rzekłam do Pana X.
Szliśmy ulicą niedaleko naszego budynku, przy której znajdowały się szeregowce. Przed drzwiami wejściowymi do jednego z mieszkań stał dość duży karton. Po taśmach można było poznać, że to przesyłka, którą dostarczył Amazon.
-Jak to możliwe, że oni to tak zostawiają i nikt tego nie kradnie? – zastanawiał się po raz kolejny Pan X.

Widok przesyłek leżących sobie na wycieraczce przed domem, w którym nikogo nie ma, nie dziwi mnie już tak bardzo jak osiem lat temu, kiedy przyjechaliśmy do USA. Mogłabym oczywiście teraz napisać : zobacz, to jest Ameryka, tutaj można zostawić paczkę przed drzwiami i nikt jej nie ukradnie. Ale to nie będzie prawda. W Ameryce kradnie się tak samo jak wszędzie indziej, a przed świętami na potęgę. Wiele zależy jednak od tego gdzie i w jakiej okolicy mieszkasz oraz jaki masz poziom zaufania.
-Idziemy na spacer – rzekła znajoma.
Podnieśliśmy tyłki, bo przecież nie można przeleżeć na kanapach całego weekendu, wstając tylko po to, by pójść do kuchni i przynieść kolejną porcję jedzenia albo żeby ruszyć ręką przy okazji wybierania pilotem kolejnego filmu.
-Nie zamykasz drzwi? – zaniepokoił się Pan X, kiedy staliśmy już na dworze a znajoma chwyciła tylko za klamkę, klucza nawet nie zabrała.
-Po co? – zapytała.
-Jak to po co???? – dziwił się Pan X – Ja mam w środku laptop!
-Daj spokój – odpowiedziała i zaczęła iść w stronę ścieżki prowadzącej do lasu.
Dla Pana X nie był to przyjemny spacer, ponieważ nie mógł przestać się zastanawiać, czy przypadkiem ktoś nie plądruje domu, w czasie, gdy my hasamy po lesie. Dla znajomej wręcz odwrotnie, w ogóle się tym nie przejmowała.
Osoba taka jak ja, wychowana w Polsce, dla której zamykanie drzwi na zamek po wejściu do domu (nie mówiąc o wychodzeniu), potrzebuje czasu, by zmienić schemat myślenia, który koduje Ci w głowie zasadę, że jeśli coś spuścisz z oka, to ktoś Ci zaraz to ukradnie. Po jakimś czasie mieszkania w USA zaczynasz zostawiać rzeczy w aucie na widoku, ładujesz zakupy do bagażnika a potem idziesz do kolejnego sklepu nie martwiąc się o to, że zaraz ktoś Ci opróżni ten bagażnik. Nie masz też nic przeciwko temu, by ktoś wszedł do Twojego mieszkania i dokonał np. jakiejś naprawy pod Twoją nieobecność. Zaczynasz trochę luzować swoje myślenie. Aczkolwiek nie mogę powiedzieć, bym nie biegła jak szalona na plac zabaw, na którym w roztargnieniu zostawiłam na ławce laptop. Odebrałam go dopiero co z serwisu i po prostu położyłam na ławce, bo zagadałam się z Panem X. A potem wstaliśmy i poszliśmy z dzieckiem do domu. Laptop przypomniał mi się kilka minut później i gdyby to był bieg olimpijski, dostałabym złoty medal, ustanawiając nowy rekord na 300 metrów. Na moje szczęście laptop wciąż na tej ławce był.
Paczki leżące na wycieraczce nie są niczym dziwnym w USA, ale tak jak napisałam wcześniej w Ameryce też się kradnie. I to na dużą skalę, ponieważ rocznie sprzed drzwi amerykańskich domów kradzionych jest aż 11 milionów paczek (najwięcej w sezonie świątecznym). W Ameryce na dniach zacznie działać nowy system dostarczania przesyłek z Amazon, który wymierzony jest między innymi w złodziei.  Ma on działać w skrócie tak: korzystający z usługi (Amazon Key) kupują kamerę oraz specjalny, połączony z wifi zamek do drzwi. Kiedy dostawca pojawia się przed drzwiami domu, kamera zaczyna nagrywać a drzwi się odblokowują zdalnie. Dostawca przekracza próg, zostawia paczkę i wychodzi. Właściciel mieszkania może w czasie rzeczywistym obserwować na swoim telefonie co robi dostarczyciel, ponieważ obraz przekazuje zainstalowana w domu kamera będąca częścią usługi.
Ktoś może zapytać : no dobrze, skoro kradzionych jest aż tyle paczek sprzed drzwi, to po co w ogóle się je zostawia? Istnieje przecież coś takiego jak awizo. W USA wszystko jest kwestią regulaminów sprzedawców i dostarczających przesyłki. Jeśli kupujący sam nie zadba sam o to, że chce, by przesyłka została doręczona za poręczeniem, to tak się nie stanie. Ale taka opcja może oznaczać dodatkowe koszty. Czyli tak naprawdę to klient ma zadbać o to, by paczka – jak już się pojawi przed jego drzwiami – trafiła do jego rąk a nie cudzych. Przy zamówieniu może określić najbardziej korzystną godzinę dostawy (żeby być w domu) albo zamówić ją do miejsca pracy.
A co jeśli już kradzież się zdarzy? Co można zrobić?
Oczywiście napisać reklamację. Nie mam jednak doświadczenia w tej kwestii, ponieważ mieszkam w budynku molochu i nigdy nikt mi nic nie ukradł. Jeśli cokolwiek zamawiam przez internet, paczka trafia do recepcji a ja sobie ją potem odbieram. I muszę przyznać, że jest to strasznie wygodne, dlatego większość rzeczy kupuję online.

 

Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest