Amerykańska farma dyniowa

Amerykańska farma dyniowa

Wspólny wyjazd na farmę dyniową to niepisana tradycja obowiązująca w amerykańskich rodzinach od dekad. Ludzie pakują do samochodów siebie, dzieci, lunch, albo karty kredytowe, by kupić coś do przekąszenia na miejscu i wyruszają za miasto na trwającą najczęściej pół dnia wycieczkę.

Czego właściwie można spodziewać się na takiej farmie?
Przede wszystkim dyń. Wielkich, średnich, małych, okrągłych, podłużnych, pomarańczowych, zielonych, białych słowem czego tylko dusza zapragnie. Można spodziewać się też atrakcji dla dzieci. Ale uwaga, jedne farmy bardziej stawiają na rozrywkę dziecięcą, inne mniej. Na jednych będą więc zjeżdżalnie, huśtawki, zagrody ze zwierzętami a na innych tylko kopy siana do skakania i tarzania.

 

Czy wstęp na farmę dyniową jest płatny?

To zależy. Zazwyczaj farmy z dużą ilości atrakcji dla dzieci, czyli tam gdzie są zjeżdżalnie, huśtawki, domki do zabaw, tunele, miejsca do wspinaczki, turlania się i co tam jeszcze człowiek wymyśli, są płatne. I właściciele robią biznes aż się kurzy. W największym sezonie wstęp na farmę z rozrywkami dla najmłodszych potrafi kosztować nawet 20 dolarów. Raczej nie wejdzie się na farmę z atrakcjami za mniej niż 10 dolarów. I nie ma co się łudzić, że dzieci mają zniżki. Owszem mają, ale najczęściej to dzieci do dwóch lat, czyli takie, które z atrakcji nie potrafią jeszcze samodzielnie korzystać. Ale darmowe farmy bez tych wszystkich zjeżdżalni też potrafią być świetne. Przykładem jest Homestead Farm w stanie Maryland, godzinę drogi od Waszyngtonu, na którą Pan X i ja jeździmy regularnie. Odwiedziliśmy wiele różnych tego typu miejsc, ale i tak tu przyjeżdżamy najchętniej.
Czy są jeszcze jakieś inne atrakcje?
No jasne. Możesz przejechać się traktorem z przyczepą wyłożoną sianem. Jest to rozrywka dodatkowo płatna i na przykład przejazd na Homestead Farm kosztuje 4 dolary. Kierowca zawozi Cię na pole, na którym rosną dynie. Jeśli masz ochotę, możesz sobie urwać samodzielnie dynię. Jeśli Ci się nie chce tego robić, albo nie masz ochoty jechać wozem z dynią pod pachą, to możesz kupić sobie ją w okolicy wejścia na farmę. Właściciele gospodarstw zawsze umieszczają mnóstwo gotowych do sprzedaży dyń w jednym miejscu. Jest to idealny fotograficzny plener. Wszyscy robią tam zdjęcia.

Co jeśli zgłodnieję?

Na większości farm można kupić coś do jedzenia. Nie są to wielkie frykasy. Zazwyczaj to typowy amerykański fast food. Dobrym pomysłem jest więc zabranie własnego prowiantu. Na farmach są wydzielone miejsca do spożywania posiłków. Są to zwykle zadaszone tereny na wolnym powietrzu z drewnianymi ławami i stołami.
Jak ubrać się na farmę?
Wygodnie to wiadomo, ale podstawą są odpowiednie buty. Jeśli jest ładna pogoda ale we wcześniejszych dniach lało, to trzeba brać kalosze. Natomiast jeśli jest ciągle słonecznie, to i tak żadne klapki czy sandały. Buty muszą być zakryte i takie, których nie będzie szkoda. Bo buty po wizycie na farmie będą mocno przykurzone.
Coś jeszcze?
Tak, sklepik, w którym możesz kupić świeże warzywa i owoce z farmy, którą odwiedzasz a także przetwory czyli dżemy, marynowane buraczki czy paprykę w zalewie.

Czy warto pojechać na farmę?
Warto!!!
Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest
  • Anonimowy

    A pani lubi jeść dania z dynią ?

  • Spodziewałem się, że są ogromne ale nie przypuszczałem, że aż tak! Zdjęcie z cyklu "wywieziona na taczce" 🙂 pokazuje skalę. Zazdroszczę kolejnej wspaniałej wycieczki i pozdrawiam. Leszek

    • Wiesz Leszku, dynia na taczce to już jest dynia ekstremalna:) Większość jest jednak trochę mniejsza, natomiast i tak to jest dużo dyni. Kupiliśmy w niedzielę taką jedną, tą "mniejszą" i ciągle coś z niej robię i już mi brakuje pomysłów, a w lodówce nadal w misce pełno surowej dyni…

    • Przeczytałam, byłam i sprawdziłam 🙂 super miejsce. Spędziliśmy fajnie dzień. Zwłaszcza dzieci, były zachwycone przejażdżka traktorem i skakaniem na sianie! Dziękuje za przydatne wskazówki! Pozdrawiam 🙂

    • Cieszę się, że miejsce się spodobało 🙂 Myślę, że to taka farma, na którą się wraca. My jesteśmy na niej kilka razy w roku. Pozdrowienia.