Miska, amerykański trend

Pamiętasz? Kilkanaście lat temu był taki trend : prostokątny albo kwadratowy talerz. Do tego miski i głębokie talerze w tym samym kształcie. Francja elegancja prawie w każdym domu, ale nie na co dzień, tylko od święta. To był hit! Dziś chcę Ci napisać o pewnym amerykańskim hicie związanym z serwowaniem jedzenia. Bo w Ameryce – idąc tropem analizy zrobionej przez poważny dziennik The Wall Street Journal – „miska to nowy talerz”.
Na obszerny tekst „Bowls Are the New Plates” wieszczący, iż miska jest w natarciu a talerz w odwrocie trafiłam jakiś czas temu. Wynikało z niego między innymi, że sprzedaż misek gwałtownie w USA rośnie, że Amerykanie wolą jeść z misek niż talerzy, między innymi dlatego, iż preferują tak zwane dania jednogarnkowe, że jedzenie w misce można ładniej wyeksponować, że miski są idealne do serwowania zdrowego jedzenia, wszelkiego rodzaju kasz, warzyw plus to, że nie ma lepszego naczynia dla dań przygotowywanych w slow cookerze, który jest także w Ameryce hitem.

Osobiście nie lubię slow cookera i musiałam zajrzeć do internetu, bo nie wiedziałam czy w Polsce slow cooker jest w ogóle znany. Z google wynika, że tak, i że nad Wisłą nazywa się to wolnowar. Znalazłam nawet całe strony  z przepisami na potrawy z tego gara. Nigdy nie zrozumiem jednak jak można zachwycać się tym urządzeniem, w którym gotuje się coś osiem godzin w niskiej temperaturze, skoro można to zrobić w godzinę metodą tradycyjną. A już w ogóle nie ogarniam i boję się takich rzeczy, jak pozostawienie garnka podłączonego do prądu, żeby sobie gotował pod moją nieobecność ileś godzin, gdy nie ma mnie w domu. No ale, to taka dygresja.

Wracając do misek. Po przeczytaniu, że „miska to nowy talerz” zaczęłam zwracać uwagę i dostrzegać miski a przede wszystkim je doceniać. Nie wiem jak jest w super fancy drogich restauracjach w USA, czy tam również zawędrował miskowy trend, ale w wielu zwyczajnych sieciówkach podaje się co raz więcej dań w miskach. Na przykład w California Pizza Kitchen, którą bardzo lubię wprowadzono nawet do menu „power bowls” czyli dania serwowane w miskach. Mój czteroletni syn, fan makaronu z mięsem i sosem pomidorowym, również dostaje swoje ulubione danie w tej sieci w misce. I myślę, że nie ma to nic wspólnego z tym, iż jest dzieckiem.

Artykuł dotyczący misek dał mi on do myślenia i … wysłał do sklepu. Po prostu uznałam, że to ma sens. Kupiłam więc kilka nowych misek w różnych rozmiarach i teraz – podobnie jak Ameryka w trendzie – serwuję co się da w misce, zamiast na talerzu. Pisałam już kiedyś, że Pan X i ja jesteśmy sałatkowymi typami. U nas na kolację, lunch musi być sałatka. Jakakolwiek, przegląd lodówki, nowy przepis, z gazety, internetu, inwencja własna, cokolwiek. A jeśli sałatka, to w misce. Makaron też w misce. Co się da w misce. Niech żyje miska. Naprawdę podoba mi się ten trend.

Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest