Amerykańska farma. Truskawkowa

-Dlaczego przestałaś pisać bloga?
-Tak jakoś wyszło. Czas, okoliczności, rozmyło się.
-Powinnaś wrócić do pisania.
-Nie, już raczej nie.

A jednak. Ostatni wpis zrobiłam trzy lata temu. Pan X i ja byliśmy wówczas rodzicami rocznego chłopca, który przemieszczał się z miejsca na miejsce z prędkością huraganu zgarniając wszystko, co po drodze. Mniej więcej rok później próbowaliśmy negocjować z dwulatkiem,  który nieustannie mówił “nie”. Nie to, nie tamto, nie siamto. Nie WSZYSTKO.
-Chcesz loda? -pytaliśmy podchwytliwie.
-Nie! – słyszeliśmy natychmiast, by po chwili usłyszeć : tak!


Dziś doszliśmy do etapu, w którym częściej słyszymy : tak, dobrze, oczywiście, OK niż : nie chcę! To bardzo przyjemny etap i chciałabym, by trwał jak najdłużej.
-Mamo, szybko nie ma czasu!
-Dad, let’s go! Tato, chodź! – poganiał nas czterolatek, który nie mógł doczekać się kiedy wreszcie wyjedziemy z domu i pojedziemy na farmę.

Jesteśmy w USA prawie osiem lat ale tak naprawdę na farmy zaczęliśmy jeździć, kiedy na świat przyszedł nasz syn. Nie wiem dlaczego. Może wcześniej nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy z tego, że one istnieją? Może wtedy to nie był etap na tego typu “rozrywki”? Od kilku lat robimy jednak regularnie kilkugodzinne wypady za miasto. Na farmy, do winnic, na pikniki. W ten weekend pojechaliśmy na farmę truskawkową. Niewielką, kameralną, ale taką, na którą chce się wrócić, bo jest miejsce na piknik z zadbaną, zieloną trawą i można rozłożyć koc, bo jest mały plac zabaw, na którym mogą poszaleć dzieci i jest kilka stolików, przy których można usiąść. I są oczywiście truskawki, które zbiera się samemu.

W dawnych czasach w Polsce było tak, że jak się pojechało na truskawkowe pole i samodzielnie się zerwało, to było taniej. Nie wiem czy dziś też jeszcze tak jest. Pewnie raczej już nie. W Ameryce na farmie jest drożej niż w sklepie. Zdrowa, organiczna żywność, wszystko co świeże, prosto z drzewa, prosto z krzaczka ma swoją cenę nawet jeśli zerwie się samemu. Funt truskawek (45 dag), na farmie, którą odwiedziliśmy kosztował 4 dolary a dokładnie 3,99.

-Jeśli nazbieracie cały koszyczek, to będzie jakieś 20 dolarów za całość – uprzedziła pani w czerwonej koszulce wręczając biały, plastikowy pojemnik, który kosztował dodatkowo dolara. Pracownica farmy wskazała nam innego człowieka w czerwonej koszulce, który zaprowadził nas do grządki oznaczonej numerem 37.
-Widzisz tę czerwoną flagę? – zapytał.
-Widzę.
-Idźcie w to miejsce i tam rozpocznijcie zbieranie – wyjaśnił.
Poszliśmy więc kilkadziesiąt metrów do przodu wzdłuż grządki numer 37, zatrzymując się przy niewielkiej czerwonej fladze wbitej w ziemię i zaczęliśmy wkładać owoce do pojemnika. Nie było chaosu, ludzi przy tej samej grządce. Każdy miał swój teren i zbierał sobie w spokoju.
Przypomniały mi się dawne czasy, kiedy w szkole średniej zbierałam truskawki w czasie wakacji żeby zarobić jakieś pieniądze. To była ciężka praca i po kilku dniach nienawidziłam truskawek.
Dziś  truskawki uwielbiam, ale najbardziej polskie. Te z farmy są w porządku, ale polskie chyba słodsze. Natomiast truskawki w amerykańskich sklepach, dostępne przez cały rok smakują jak tektura.

tutaj możecie zobaczyć też film z tej farmyhttps://www.youtube.com/watch?v=qKk7s35niNw

 

Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Amerykańska farma. Truskawkowa"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Lidia
Gość

Na pewno jest tak jak piszesz, w końcu Ty możesz testować w sezonie truskawki bardziej niż ja:) Ja mam gdzieś w tyle głowy ten smak z Polski, który się utrwalił, inktory być może dziś ma niewiele z rzeczywistością. Pozdrowienia:)

lukazi
Gość

cześć, chciałbym dodać, że polskie truskawki (kupowane w Warszawie) wcale nie są takie słodkie jakie pamiętamy były kiedyś. Miej na uwadze, że w polsce też zmieniają się "ewoluują" metody produkcji rolnej, a nasi rolnicy to nie tylko ekologiczni pasjonaci. Co prawda tych kartonowych truskawek dostępnych poza sezonem to się u nas raczej nie uprawia, choć są dostepne 🙂 pozdrawiam

Lidia
Gość

Dziękuję za wiadomość:) Postaram się pisać regularnie. Myślę, że kiedyś w Polsce takie farmy też będą.

Agnieszka Bielecka
Gość

Super, że się odezwałaś! 🙂 a zwiedzanie okolicznych farm wydaje się świetnym pomysłem na spędzenie popołudnia z rodziną 🙂

wpDiscuz