Milczenie jest złotem

-Tato zobacz, kotek!
-To nie kotek tylko pies, tylko taki brzydki – oświadczył szczerze Pan X naszemu 4-letniemu synowi.
Jechaliśmy rowerami uliczkami Arlington, mijając po drodze innych rowerzystów i ludzi, którzy spacerowali. Były to pary, rodziny z dziećmi, albo właściciele z psami.
-Brzydki czy nie, to kwestia gustu – odezwała się nieoczekiwanie PO POLSKU właścicielka psa, który według naszego syna był kotem. Pan X zbity z tropu i zaskoczony, że była to osoba rozumiejąca i mówiąca po polsku zrobił jedynie minę typu ” co za kompromitacja” i pojechaliśmy dalej.


-Czy to była ciocia? – zapytało na dokładkę nasze dziecko, dla którego każda osoba, mówiąca w Ameryce po polsku jest potencjalną ciocią. Po ośmiu latach spędzonych w USA nadal czasem zapominamy, że tu też mieszkają Polacy, którzy rzecz jasna doskonale znają język, którym my porozumiewamy się między sobą. Nadal zdarza nam się zapomnieć, że nie wolno rzucać swobodnie kontrowersyjnych komentarzy oraz brzydkich słów, bo ktoś też może to wszystko zrozumieć i powiedzieć dobitnie „dzień dobry”.

Pan X był niepocieszony, ponieważ po pierwsze bardzo lubi psy, po drugie bił się z myślami, że nie załatwił sprawy jak trzeba, czyli zamiast coś powiedzieć, obrócić sprawę w żart, to po prostu odjechał. Pies mówiąc szczerze nie był wcale taki brzydki. Myślę, że mógł to być mały mops, ale nie mogę stwierdzić na sto procent, ponieważ jechaliśmy rowerami i nie skupiłam na psie specjalnej uwagi. Może ten pies miał coś z kota, bo nasze dziecko zdecydowanie odróżnia kota od psa a może po prostu pies dziecku śmignął przed oczami i dziecko nie zdążyło dobrze zobaczyć.

Dla Pana X pies był jednak nie taki jak trzeba, ponieważ dla Pana X pies powinien być duży. Czasem, gdy rozmawiamy o kupnie psa w dalekiej przyszłości, to Pan X od razu zastrzega, że jeśli będę chciała yorka, to wyprowadzam go sama. Na razie nie muszę się tym martwić, ponieważ punkt a. – prowadzimy taki tryb życia, iż pies nie wchodzi w grę, punkt b.  – w budynku, w którym mieszkamy jest zakaz trzymania zwierząt. Słyszałam wprawdzie, że sąsiad sąsiada z innego piętra ukrywa w mieszkaniu nielegalnie kota a my miewamy gości z psem przemycanym w torbie, który na dodatek potrafi szczekać jak dziki, ale na szczęści nikt nikogo dotąd nie podkablował.

Pan X wyciągnął jednak z przejażdżki rowerowej lekcję. Kiedy kilka dni później, wsiadaliśmy do windy w naszym budynku a razem z nami mężczyzna, który miał na sobie koszulkę z wielkim napisem Polska, i który zdecydowanie nie wyglądał na Polaka, Pan X przezornie rzucił „dzień dobry”. Człowiek z Polską na klacie w ogóle nie zareagował, zdecydowanie nie rozumiał.
-Jak myślisz skąd wziął tę koszulkę? – zapytał mnie Pan X.
– Myślę, że zaraz odpowie ci po polsku „nie interesuj się” – odparłam przedrzeźniając mojego męża.

ps. Zdjęcie powyżej zostało zrobione w Nowym Jorku, w Central Parku. A ten pies na kolanach brzydki czy ładny? 🙂

Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest
  • Nie wiem co ten Pan X się czepia – psina jest śliczna 🙂

    • Pan X lubi po prostu duże psy. Najlepiej by mu pasował labrador:)

  • Czyli mąż uciekł z miejsca wypadku … hmm to nie w jego stylu 🙂

    • Trafiłaś w punkt! Masz rację 🙂

  • Wiesz Leszku, ja tu na ulicach nie widuję niespokojny psów. One nawet nie szczekają. Nie jestem w temacie, ale wydaje mi się, że tu ludzie po zakupie psa często idą z nim do trenera. Jedyny znany mi szczekający pies, to pies znajomych. Oni sami mówią, że jest ewenementem, bo to rasa bardzo spokojna a trafił się egzemplarz "wariatuńcio":)

  • Pies ładny :)Zaskakujące, że taki spokojny. Chyba, że wybiegał się wcześniej i teraz sądząc po minie relaksuje się.