Halifax, tu unosi się duch Titanica

Halifax to kanadyjskie miasto portowe, do którego po katastrofie Titanica przetransportowano ciała ofiar tragedii. To stąd wyruszyły statki na pomoc, choć pomagać nie było już komu. I to tu znajduje się jedno z muzeów z rzeczami pochodzącymi z tego “niezatapialnego” transatlantyku.

Każdy, kto spodziewa się bogatej kolekcji rzeczy, które zostały po Titanicu, nie ma czego specjalnie szukać w Maritime Museum of the Atlantic. Jest tego w sumie niewiele. Więcej tu plansz i zdjęć niż samych pamiątek. Powiedziałabym, że to jakieś kilkanaście sztuk. Należy do nich między leżak z pokładu liniowca. Są dwie wersje, jeden to oryginał za szybą, drugi to replika, na której można usiąść i zrobić sobie zdjęcie. I ludzie robią, choć osobiście mam mieszane uczucia, bacząc na to, jaki umieszczono z tyłu obrazek. Jakoś tak głupio…

oryginalny leżak z Titanica
replika leżaka

Kolejne miejsce, przy którym turyści robią sobie sesje zdjęciowe, to sporych rozmiarów czarno-biała fotografia przedstawiająca fragment pokładu dla pasażerów podróżujących pierwszą klasą. To słynne, drewniane, bogato zdobione schody. Zapewne pamiętacie tę scenę z “Titanica” Jamesa Camerona, gdy filmowa Rose schodziła po schodach do Jacka. Jack nie miał już na sobie łachmanów tylko elegancki smoking (pożyczony) i pocałował ją w rękę jak dżentelmen profesjonalista. I takie obrazki chcę mieć przed oczami a nie jakąś kobitę w czerwonym swetrze, starych dżinsach i adidasach, która wygina się do aparatu, bo tak jej każe mąż…

Najważniejszym eksponatem kolekcji Maritime Museum są maleńkie buty. Buty, o których przez blisko sto lat mówiło się, że należały do bezimiennego dziecka. Jego ciało wyłowiono razem z innymi ofiarami tragedii, ale nie udało się go wówczas zidentyfikować. Latami było to “Body No. 4” albo “Unknown Child”. Jesienią ubiegłego roku, eksperci ogłosili, że to Sidney Leslie Goodwin, Brytyjczyk, który miał 19 miesięcy, gdy Titanic zatonął.

W Halifaksie, na trzech cmentarzach pochowanych jest w sumie 150 ofiar Titanica. Najwięcej, bo 121 leży na Farview Lawn Cementary. Większość ludzi została uhonorowana prostym nagrobkiem, które ułożone są w taki sposób, że tworzą dziób statku. Wiele płyt nie ma nazwisk, do dziś nie wiadomo kto tam leży. Każda ma za to numer. Nadawano je w kolejności wyciągania z wody. Za nagrobki zapłaciła firma White Star Line, do której należał Titanic. Za te większe i bardziej okazałe, rodziny ofiar wykładały już z własnej kieszeni.

Na cmentarzu, wśród 121 wspomnianych nagrobków, znajduje się jeden bardzo charakterystyczny, z nazwiskiem J. Dawson (tak nazywał się filmowy Jack z “Titanica” Jamesa Camerona). Pani przewodniczka mówiła, że gdy lata temu film wszedł na ekrany kin, lokalne nastolatki okupowały tę mogiłę myśląc, że to TEN Jack. Ustawiały przy niej misie, płakały, pisały wiersze. W rzeczywistości mężczyzna, który zginął miał na imię Joseph a nie Jack. Jednak według słów przewodniczki, James Cameron był w Halifaksie, przeglądał tamtejsze archiwa i nadał bohaterowi swojej opowieści prawdziwe nazwisko z listy, zmienił tylko imię.

 

Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest

Comments (6)

Lee

Kwi 16, 2012 at 3:51 AM

Dziękuję Wam za dobre słowo.

Reply

Ewelina Tkaczyk Crafts

Kwi 14, 2012 at 10:47 AM

Bardzo fajny wpis, jakoś tak smutno się zrobiło. Kiedyś oglądałam film dokumentalny o dziecku z Titanica, które wyławiający ciała marynarze nazwali "Our Baby". Po latach trzy rodziny miały nadzieję, że to może być ich krewny. Jednak badania genetyczne wykluczyły wszystkich, pozostawiając dziecko bezimiennym.

Reply

agawa

Kwi 14, 2012 at 10:46 AM

dziękuję za to, co napisała Pani o robieniu zdjęć w podobnych sytuacjach jak ta opisana… bez komentarza 😉
AWB

Reply

US-lovers

Kwi 14, 2012 at 10:34 AM

Bardzo ciekawy wpis. Smutna historia, ale chętnie bym odwiedziła to muzeum.
Co do herbaty.. hmm, rzeczywiście ni to słoik, ni to wazon;)

Reply

Anonimowy

Kwi 14, 2012 at 6:36 AM

Te buty wydają się strasznie duże jak na 19 miesięczne dziecko.

Reply

Lee

Kwi 14, 2012 at 3:12 PM

Moje zdjęcie jest trochę nieudolne, buty są za szybą, dość trudno mi było je sfotografować żeby oddać rozmiar. Ale są małe, naprawdę.

Reply

Leave a comment