Czekając na cud w Hollywood

Kiedy w telewizji pokazują gwiazdy filmowe na czerwonym dywanie, w ubraniach od najlepszych projektantów, uśmiechające się uwodzicielsko do obiektywów i machające do rozhisteryzowanego tłumu, człowiek może z zazdrością pomyśleć o takim życiu. O bankietach, premierach, imprezach, dolarach i wielu rzeczach za darmo. Chęć prowadzenia luksusowego życia, to na jachcie, to w Monte Carlo, Paryżu, Dubaju, na Hawajach, w pierwszym rzędzie na pokazie mody albo na przyjęciu w Białym Domu może rozpalić wyobraźnię. Będąc w Hollywood zobaczyłam ludzi, którzy utknęli w Fabryce Snów na lata, bo kiedyś obejrzeli jakiś film, zobaczyli kogoś znanego w gazecie albo w telewizji i pomyśleli : ja też tak chcę – być sławny i bogaty.

To nie będzie historia o Bradzie Picie, Angelinie Jolie czy Johnnym Deppie. To historia o Supermenie, Batmanie, Myszce Miki i Shreku. Czyli o ludziach, którzy udają. Udają, że są  Elvisem Presleyem, Marlin Monroe albo Charlie Chaplinem. Udają, że wszystko gra, że jest fajnie i oszukują się, że jeszcze będą znani mimo, iż zwiędły im twarze. To ludzie, którzy chodzą w tą i z powrotem po Hollywood Boulevard z nadzieją, że turysta zrobi sobie z nimi zdjęcie i rzuci dolara, dwa, może pięć. Chodzą, bo nie potrafią robić nic innego poza udawaniem, albo wciąż się oszukują, że ktoś da im szansę.

Rejon Dolby Theater i Chińskiego Teatru to jedno z tych miejsc, które odwiedza niemal każdy turysta przyjeżdżający do Hollywood. Tu robi się dziesiątki a może i setki zdjęć. Samego Teatru Dolby, dawniej Kodaka (przecież w nim rozdają Oscary), Alei Sław z nazwiskami gwiazd umieszczonymi na chodniku, czy w końcu sobie na tle tego wszystkiego.

Będąc w Hollywood dotarło do mnie jak bardzo potrafimy ulec złudzeniu, że wszystko co się świeci to złoto a każde marzenie może się spełnić. Kiedy człowiek przyjrzy się bliżej sobowtórom, widzi jak prują im się stroje, jak buty wołają o klej albo wymianę. Widzi, jak spod czarnych włosów Supermena wyłania się siwy odrost a spod grubej warstwy makijażu Marlin, zmarszczki dojrzałej kobiety. Widzi prawdę. Pojmuje, że Teatr Dolby naprawdę jest częścią centrum handlowego a piękne, czerwone kotary umieszczone przy schodach, po których wchodzą gwiazdy w czasie Oscarów, służą wyłącznie do przykrycia witryn sklepów : z butami, walizkami, jakimś jedzeniem. I z ulgą sobie uświadamia – na szczęście mnie ten cyrk nie dotyczy. Czasem lepiej być po prostu turystą i cykać foty.
Na pamiątkę.

Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest

Comments (2)

Tatiana

Lis 23, 2017 at 11:45 PM

tak , nie wszystko złoto co się świeci i wszędzie dobrze , gdzie nas nie ma . Człowiek nie docenia jakie ma szczęście i szuka czegoś … Goni za sławą i kasą .

Reply
Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)

Ameryka i ja (Lidia Krawczuk)

Lis 26, 2017 at 4:35 PM

Tak, to widać zwłaszcza tam, gdy patrzy się na ludzi marzących o karierze. Za jaką cenę?

Reply

Leave a comment