Możesz jeść to samo codziennie?

-Zamierzam codziennie jeść jogurt.
Pan X roześmiał mi się w twarz.
-Tak samo jak codziennie chodzisz po schodach.
Owszem, mówiłam, że przestaję korzystać z windy i nawet wyszłam dwa razy z mieszkania, żeby przelecieć się po schodach z góry na dół i z dołu do góry. Ale… na dwóch razach się skończyło. Krótko po tym, jak złożyłam tę deklarację przyjechali do nas znajomi z Polski i Pan X nie omieszkał lekko zakpić z mojego sportowego zacięcia.
-Możemy chodzić razem – zapaliła się do pomysłu znajoma, która uznała, że gdybyśmy przez dwa tygodnie wchodziły na piechotę na siódme piętro, byłyby z tego jakieś korzyści.
Niestety nie poszłyśmy ani razu.

-Z jogurtem będzie inaczej – zapewniałam.
-Tak, tak. Oczywiście! – opowiedział Pan X w taki sposób, w jaki odpowiada się pięciolatkowi, który twierdzi, że widział w lesie dinozaura.

Pomysł z jogurtem zrodził się dość spontanicznie. Otóż przechodziliśmy obok baru kawowego, w którym serwowano również jogurtowe desery. Zdjęcie jogurtu z dużą ilością owoców, konfitury owocowej oraz chrupek i orzechów przemówiło natychmiast do mojej wyobraźni. Po chwili siedzieliśmy w środku i podczas gdy Pan X zdążył upić zaledwie trzy łyki kawy, ja wpatrywałam się w pusty już pojemnik po jogurtowym deserze.
-Mogę oszaleć razem z Ameryką – powiedziałam.
-Mogę ci kupić jeszcze jeden – odparł Pan X.

Jakiś czas temu przeczytałam w prasie artykuł, z którego wynika, że Ameryka dostała kota na punkcie jogurtu. Nie chodziło oczywiście o pierwszy lepszy jogurt. Chodziło o jogurt konkretnej marki (Chobani). Przy okazji przedstawiono również historię, która idealnie wpisuje się w klimat  american dream. W skrócie – urodzony w Turcji młodzieniec przyjechał do USA, by studiować nauki polityczne. Chciał się wyrwać ze wsi i z farmy, na której produkowano … jogurt i ser. Ale ostatecznie nie udało mu się uciec od przeznaczenia. Dziś imigrant z Turcji jest miliarderem, a jego założona w 2005 roku marka jest jedną z najlepiej sprzedających się w jogurtowym segmencie w USA.

Deser, który mi tak smakował nie był marki Chobani, ale w lodówce tego kawowego baru stały także pojemniczki z najsłynniejszym amerykańskim jogurtem. Muszę przyznać, że Chobani jest  rzeczywiście smaczny. To gęsty grecki jogurt, z tym, że na spodzie opakowania jest jeszcze warstwa czegoś w rodzaju owocowej konfitury – dla mix idealny.

W kawowym barze już prawie chciałam powiedzieć, że biorę drugi deser ale… pierwszy raz w życiu podziałała na mnie informacja umieszczona obok zdjęcia, dotycząca ilości kalorii. „Zdrowy” jogurt z dodatkiem orzechów, malin, jagód, chrupek i konfitury miał 420 kalorii!
-O boy! Aż tyle?
-Chcesz?
-Nie.

Poszłam jednak do sklepu i kupiłam tygodniowy zapas najpopularniejszego w Ameryce jogurtu, z założeniem, że sama sobie będę dogadzać w domu. Czyli dorzucę trochę owoców, orzechów i dodatkowo łyżkę przemyconych z Polski konfitur z malin. Przez trzy dni kroiłam banany, wrzucałam jagody, albo maliny, sypałam chrupkami. I wiecie co? Czwartego mi się znudziło. Nie jestem w stanie jeść tego samego codziennie:)

Podziel się
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest
  • Anonimowy

    Lee, Chobani jest smaczny ale za slodki…jak wszystko (prawie) w USA. Taki Yoplait to skandal i zbbrodnia przeciwko (szczegolnie) dzieciom ze wzglendu na zawartosc fructose..Generalnie jak sie uda znalezc organic, no sugar added, plain…to jest good for you.
    Takie moraly pisze a w lodowce mam 10 Chobani z Costco. I jak tutaj jesc zdrowo w tej Ameryce.
    Kapitalny dalas opis, jak zwykle. Czekam na ksiazke o twoich wrazeniach z USA . Bylaby popularna w PL.
    Renata

    • A co złego we fruktozie?

      Co do Chobani, to czasem jadam, ale te ich "owoce" smakują trochę plastikowo. To już lepszy jest chyba Dannon Fruit on the bottom.

      A najsmaczniejsze chyba teraz jogurty w mojej okolicy USA to Müller Corner i Greek Corner. Szkoda, że niewiele smaków.

    • Lee

      Dla mnie w Chobani jest za mało tej miazgi owocowej, więc dodaję sobie polskiej konfitury. A wskazanych przez Ciebie marek nie znam, nie próbowałam.

    • Lee

      Renata, Chobani nie jest słodki przecież. Ta zawartość cukru na opakowaniu to odnosi się raczej do tej miazgi owocowej, czy dżemiku. Jak zwał tak zwał;)

  • Och ja też uwielbiam jogurty z owocami! I chyba nawet wychodzi, że jem je codziennie. Albo przynajmniej prawie codziennie 🙂 Ostatnio też przerzuciłam się z kanapek na sniadanie na platki na mleku, taki miks kukurydzianych, owsianych i co tam jeszcze mi się trafi, do tego oczywiście owoce. Świetne śniadanie, daje dużo energii, a płatki owsiane pomagają na cerę 🙂 ale kalorii nie mam zamiaru liczyć, choć przydałoby sie przed latem zrzucić parę kilo 😀

    • Lee

      No widzisz, też chciałam jeść takie zdrowe śniadania, ale nie ma jednak jak dobra kanapeczka z dużą ilością gadżetów (wędlina, ser, warzywa);) Ale nie porzucam zupełnie jogurtu!:)

  • To sie zdziwilam, bo myslalam ze najpopularniejszym, przynajmniej w regionie waszyngtonskim, jogurtem jest grecki FAGE Total. Pamietam, ze kilka lat temu firma miala jakies problemy prawne by go wlasnie sprzedawac w Stanach i nagle, tego smacznego jogurtu nie bylo. I ludzie szaleli. Sklepy mialy dosc tlumaczenia czemu nie ma tego jogurtu na polkach i w wielu z nich wstawiono plakaty w polki gdzie ten jogurt zwykle stal, z informacja czemu go nie ma i kiedy moze znowu sie pojawic na polce. 🙂
    Smieszne to bylo. Ale od tamtej pory, firma jak juz powrocila na rynek amerykanski, tak poworocila z duzo wiksza oferta smakow jogurtu.
    Chobani probowalam, ale u nas w domu kroluje grecki Fage Total i tutejszy Stonyfield o smaku francuskiej wanilii.
    Jogurt Fage Total jadam codzienie na sniadanie. 🙂 Nie nudzi sie. Polecam.

    • Lee

      Wiesz, może tak być jak piszesz, że w okolicach Waszyngtonu jest najbardziej popularna inna marka. Artykuł, który czytałam nie uwzględniał podziału jak się ma sytuacja w poszczególnych częściach kraju. Fage Total jest świetnym jogurtem i używam go do dań nie na słodko, do sosów, jako dodatek do zup, zapiekanek. Ale nigdy nie kupowałam owocowych jogurtów tej marki. Stonyfield – dotąd nie próbowałam.

  • Dwa dni zajęło mi przeczytanie całego bloga 🙂 jest rewelacyjny!
    Uwielbiam Twoje teksty i zdjęcia.
    Pozdrawiam z zaśnieżonego Szczecinka 🙂

    • Lee

      Dziękuję bardzo! I pozdrawiam z dziś lekko pochmurnego Waszyngtonu:)

  • Hehe, chęci duże ale od nich do działania na dłuższą metę daleko. 🙂 Coś wiem o tym. 🙂

    • Lee

      Ha! To bardzo pocieszające, że inni też tak mają;)